-Nie schodzisz na kolację?
-Nie.
-Drugi dzień tak leżysz. Będą szemrać.
-Był T. Mówiłam mu, że chyba się czymś strułam. To pewnie ta kapusta. Nie mogę jeść kapusty. Szkodzi mi.
-Jak chcesz.
-Powiedz, że nie zejdę, gdyby pytali.
-Pracujesz gdzieś?
-Tak. W szkole.
-Czego uczysz?
-Biologii.
-Da się z tego wyżyć w W.?
-Mam etat w państwowej i dorabiam w prywatnej. Jakoś daję radę. Wynajmuję pokój…
-A co masz na twarzy? Co to jest? Dobrze nie wygląda, tzn. miałam na myśli…
-To choroba. Nie powinno Cię to zajmować.
-Powinno. Dzielę z Tobą pokój. Byłaś z tym u lekarza?
-Idź już.
-Pójdę, gdy będę chciała.
-Po co tu przyjechałaś?
-Po to samo, co i Ty.
-Chcesz się dowartościować, że niby nie jesteś taka jak my.
-Jeśli chcesz, dam Ci namiar na specjalistę. Coś wymyśli na…
-Idź, bo mnie głowa rozboli od Twojego gadania.
-Pójdę, ale najpierw usłyszysz, co sądzę o Twoim wymyślonym bólu brzucha oraz innych dolegliwościach. Użalasz się nad sobą. To Ty gardzisz nami, bo mamy siłę, by coś zmienić w życiu.
-Nie męcz mnie już.
-To Ty męczysz mnie i innych uczestników zajęć swoją izolacją i niechęcią do wszystkiego. Myślisz, ze jesteś od nas lepsza, bo nie żresz. Dobrze wiem, na co chorujesz. Też pracuję z ludźmi.
-Co robisz w pracy?
-Sprzedaję kosmetyki.
-Łżesz!
-Zaburzenia odżywiania prowadzą czasami do takich wykwitów skórnych. A Ty tu leżysz niczym cesarzowa, a inni niechaj chodzą na paluszkach i nie zakłócają Twojego świętego spokoju. Masz wypisane na ryju, co grane. I wiesz co? Pieprzę Twoje zaburzenia i fochy. Nie zapomnij wywietrzyć łazienki, a wcześniej jej umyć. Nie zamierzam znowu wdychać niestrawionego kwasu żołądkowego.
-Poproszę o nowy pokój.
-Nie dostaniesz osobnego. Najwyżej z kimś, Jaśnie Pani. To nie jest prywatny ośrodek dla świrów. Jesteśmy rozdzieleni nieprzypadkowo. Mamy siebie nawzajem wspierać i pilnować, a gdyby coś niepokojącego się działo, to zgłaszać.
-A Ty jesteś ich pierwszym kablem. Co tam wypisujesz w tym swoim zeszycie? Myślisz, że nie widzę, co robisz po nocach?!
-Uczę się. Sporządzam notatki.
-Oblało się egzaminy, co? Nie kłam, o mnie piszesz i o wszystkim, co tu widzisz. Wyjdź. Nie mogę na Ciebie patrzeć. Potem ludzie będą czytać o tym, co tu się dzieje.
-Przesadziłaś. Idę po T.
-Ty przesadziłaś. Nie wiesz, jak to jest, gdy się przez całe życie robi coś, czego nie chce. I gdy jest się w obrzydliwym miejscu, w którym jedni na drugich plują.
-Dlatego powinnaś to przerwać. Schodzę na kolację, a Ty rób, co uważasz. Powiem T., że beczysz i rzygasz.
