One

W pewien sierpniowy wieczór siedziałyśmy u Ciebie w kuchni. Po skończonej kolacji piłyśmy herbatę. Na stole stały pikle. Twoja córka biegała pomiędzy nami i dopytywała się wciąż o to samo, jakby żadna odpowiedź jej nie wystarczała. Ogień tańczył w piecu, raz po raz głośno trzaskając zjadał szyszki i gałązki. Podłożyłaś drew. Za oknem zachodziło słońce. Rozmawiałyśmy o tym, co będzie, jakie mamy pomysły na resztę życia.Tamtego wieczoru odniosłam wrażenie, że czas nie istnieje, a zegarków nie ma. Gdyby ktoś mnie zapytał, kiedy bywałam szczęśliwa, to odpowiedziałabym, że w takich chwilach, jak wtedy. Nie stawiałaś żadnych pytań. Nie komentowałaś niczego, co mogło się wydarzyć, lecz się nie wydarzyło. Nie mówiłaś o nienapisanych książkach, zmarnowanych szansach oraz o beznadziejnych randkach.

One

– Nie masz przypadkiem gdzieś zgranych naszych zdjęć?
– Nie mam.
– A nie wiesz, gdzie są?
– Nie wiem.
– A co z nimi zrobiłaś?
– Zniszczyłam.
– A tymi z ramek?
– Podarłam.
– Oszalałaś?!
– Nie.
– Ale jedno zostało.
– Wybacz, że nie zdążyłam go podrzeć, zanim nie oddałam Ci kluczy.

Studentki

Pociąg dalekobieżny. Do przedziału wchodzą dwie młode damy taszcząc ogromne walizki (po dwie na każdą osobę). Zajmują miejsca. Pojawia się problem, co zrobić z bagażami. Po wymianie grzeczności wspólnie dochodzimy do wniosku, że stojąc na podłodze nie będą przeszkadzać.

-Wyrzucił nas na stacji i uciekł. Pani daleko jedzie?

-Gdańsk.

-To tak jak my. Wracamy z domu z wałówką. Mamy dokarmiają, bo egzaminy

blisko. Moja chyba oszalała. Mówiłam jej, żeby nie pakowała tyle bigosu, bo w mieszkaniu lodówka wysiadła, a drzwi na balkon nie wolno otwierać, bo odpadła klamka. A ona na to „bierz, bierz, uczysz się, a głowie potrzeba dużo jedzenia”.

-A co Panie studiują?

-Pielęgniarstwo. Ona jest na 4 roku, a ja dopiero zaczynam, ale mieszkamy razem i dojeżdżamy, żeby było taniej, bo jesteśmy prawie z jednego miasta.

-Piękny kierunek i spore zapotrzebowanie na rynku pracy. A co po studiach?

-Musimy odrobić staż w szpitalu.

-To pewnie w jednym z gdańskich szpitali by Panie chciały?

-E, chyba nie. U nas w powiatowym pewnie będzie miejsce.

-Ale w gdańskim mogłyby być szersze perspektywy.

-A na przyszłość planujemy wyjazd, gdzieś do Szwecji, przynajmniej ja. Na początek jako opiekunka, potem może jako pielęgniarka, ale niekoniecznie.

-A ja kiedyś chciałam wyjechać do Indii, za chłopakiem. On jest Indyj…czykiem.

-Hindusem.

-Kim?

-Hindusem – powtarzam i mimowolnie uśmiecham się do własnych myśli.

-Nie, Indianinem, pochodzi z Indii, ale już nie jesteśmy razem. Był bardzo zazdrosny, robił mi sceny. Nawet moja mama zauważyła.

-Indianie to rdzenni mieszkańcy Kanady Ameryki Północnej, np. z plemienia Nawaho, nie wspominając o tych z Ameryki Południowej, np. Majowie, Aztekowie, Olmekowie – moja profesja odbija się czkawką.

-Indianin to nie człowiek pochodzący z Indii?!- na twarzy obu moich uroczych rozmówczyń maluje się ogromne zdziwienie.

-Nie, ktoś pochodzący z Indii to Hindus – odpowiadam łagodnie.

-Nie wiedziałam.

Zdumiewające, myślę, w jak ogromnej niewiedzy żyła przyszła adeptka sztuki pielęgniarskiej.

 

 

 

 

 

 

Notatki

– Co u Ciebie?
– Dobrze.
– A jak tam Twój kot?
– Już go nie ma.
– Nie?! Co z nim zrobiłaś?
– Oddałam.
– I kto z Tobą teraz mieszka?
– Nikt.
– Nie masz nawet kota ani psa?

– Nie mam.
– Ani rybek?
– Ani rybek, ani pięknych roślin, ani satysfakcjonującej więzi. Nie chcę zobowiązań.
– A czego byś chciała?
– Chcę być gotowa do drogi w każdym momencie. Spakować życie w stary plecak i ruszyć przed siebie.
– Przed czym uciekasz?
– Nie uciekam. Staję twarzą do życia.

Notatki

Jest piękny, niedzielny poranek. Odgłosy krukowatych za oknem budzą mnie delikatnie. Po kilku latach nieuzasadnionej nieobecności wrony ponownie pojawiły się na naszym osiedlu. Ciekawe, o czym tak rozprawiają od wczesnych godzin? Zrozumieć ich mowę – marzenie. Uchylam okno. Śpiew i krzyki narastają. Przyglądam się czarno-szarym piórom majestatycznie pięknych ptaków. Zawsze chciałam mieć ciemny kolor włosów, które błyszczałyby w zimowym słońcu. Z rozmyślań wyrywa mnie odgłos ciężko i głośno zamykanych drzwi w łazience. Włączam telefon. Po chwili słyszę sygnały otrzymanych wiadomości.

– Znowu nie mogła spać i zawraca Ci głowę – wpada do pokoju na poły mokry, otulony ręcznikiem – zjadłbym jajecznicę, najlepiej na cebulce. Usmażysz?

– Nic z tego. Jest niedziela. Dziś mam wolne. Usmaż sobie. A swoją drogą mógłbyś nauczyć się ciszej zamykać drzwi.

– Znowu się czepiasz.

– Nie czepiam się, tylko w delikatny sposób zwracam Ci uwagę. I cicho bądź. Słucham krakania wron.

– A co tam takiego do słuchania?! Wstajemy.

– Jeszcze poleżę. Tymczasem możesz zaparzyć kawę.

 

Notatki

Opłatki małych radości sprawiają, że codzienność nabiera wyrazistych kolorów i kształtów, a każda chwila jest niepowtarzalna. Mróz skrzypiący pod podeszwami butów, chrupiące jabłko, zapach olejku do kąpieli z nutką granatu, mruczenie kota dawno niewidzianej sąsiadki, zasymilowany glonojad wyglądający na szczęśliwego, uśmiech ciężko pracującego człowieka i jego pozdrowienie na dobry początek reszty życia, smak bułki z miodem, wieczorny spacer…
Dziś np. dowiedziałam się, jak wygląda uczesanie na elfa oraz jak na inne sposoby można zaplatać włosy. Zapytano mnie, dlaczego nie mam długich włosów i jak to się stało, że dotąd nie miałam. Wciąż uczymy się od siebie nawzajem.
Post dedykowany wszystkim, którzy sprawiają, że życie wygląda niczym księżyc w pełni przy bezchmurnym niebie.

Sprzedawca staroci

Zatrzymałam się przed witryną sklepu, gdy po jakimś czasie usłyszałam ciepły głos, który wyłaniał się niczym z mgły:

-Dzień dobry, niech Panie wejdą. Zapraszam.

-Dzień dobry, przy tak uprzejmym powitaniu wypada skorzystać z zaproszenia. Pięknie tutaj.

-Dziękuję. Prowadzę ten sklep od blisko 50 lat. Wciąż w tym samym miejscu.

-Tym bardziej cieszę się, że dałam się koleżance namówić na małą przechadzkę. Koleżanka jest koneserem pięknych rzeczy, ja jej jedynie towarzyszę.

-W takim razie niech Panie spokojnie się rozejrzą. W razie czego służę pomocą.

-Dziękujemy, ale uprzedzamy, że będziemy długo wybierać.

Półki uginają się od przedmiotów, z których każdy jest związany z jakąś historią. Nie do wiary, że na tak ograniczonej przestrzeni mieści się ich aż tyle. Przenoszę się do innego świata, który istnieje głównie we wspomnieniach. Tykające zegary, skrzynie i skrzyneczki, wózki dla lalek, porcelana, zabawki, ażurowe obrusy. Mój wzrok zatrzymuje się przy pozytywkach z konikami. Są dokładnie takie, jakie widziałam oczyma wyobraźni. Wsparta słowami zachęty pozwalam sobie nakręcić jedną. Wybrzmiewa walc z „Dziadka do orzechów”. Na moment staję się dziewczynką. Obok pozytywki stoi metalowy konik na biegunach w kolorze białym. Wstrzymuję oddech.

-Jeśli chcesz, kupię Ci go – słyszę.

-Nie, nie mogę…

-Możesz. Jest śliczny i taki, o jakim marzyłaś. Drewniane się przejadły. Są dość drogie, pachną cepelią, a ten wygląda dużo lepiej i ładniej niż one.

-Yyyy…

-Bierzemy. Jeszcze ten konik będzie dla nas.

-Dla tak wyjątkowych klientów mam rabaty. Zapakować?

-Tak, prosimy w folię bąbelkową, aby się nie stłukły.

-Gratuluję wyboru. Przepiękne filiżanki.

-Dziękujemy. Też tak uważamy.

-Wyobrażam sobie, jak popijają Panie z nich kawę.

-Z pewnością będzie smakować nieziemsko.

-Konika otrzymuje Pani w prezencie.

 

Ponoworoczny jet lag

Zimno i wieje. W nocy prawie nie śpisz. Słyszysz każdy mocny powiew wiatru. Uwielbiasz, jak świszcze w kominie. Teraz na pewno nie zaśniesz. Wolisz słuchać szumu wiatru. Jak wtedy w czasach dzieciństwa, gdy wiał w nocy, aż nagie gałęzie drzew gięły się prawie do ziemi. Wówczas stawałaś przy oknie i obserwowałaś, co dzieje się na zewnątrz. Myślałaś, że drzewa tańczą z wiatrem.

Obawiasz się, że nie usłyszysz budzika. Zastanawiasz się, od czego zacząć dzień? Co on przyniesie? Jeszcze nie ostygły sylwestrowe wspomnienia. Jeszcze czujesz w ustach smak niebiańskiego sera, który skubałaś kołysząc się do rytmu kubańskiej muzyki. Jeszcze pamiętasz zapach świec i kadzideł, którymi udekorowano mieszkanie, aby powitać Nowy Rok. Słyszysz treść rozmów. Nagle wszystko przełamuje sygnał dzwonka. Wstajesz. W lustrze nie poznajesz własnego odbicia. Nie pamiętasz, gdzie odłożyłaś krem. Nie ma go tam, gdzie zawsze był. Przecież robiłaś porządki. Jasne! Jest.

Zaparzasz herbatę, koniecznie w nowej filiżance. Następnie smarujesz masłem kromki wyjęte prosto z pieca. Są chrupiące i ciepłe. Nic nie dzieje się przypadkiem. Wieczorem zapomniałaś o wyjęciu chleba z zamrażarki, dlatego rano wrzucasz go do piekarnika i na oślep ustawiasz temperaturę. Po podgrzaniu smakują idealnie. Zatem roztargnienie spowodowane trudem powrotu do rzeczywistości ma swoje plusy. Jednym z nich jest odkrycie sposobu na umilenie sobie poranka ciepłym chlebem. Trzeba tylko działać zdecydowanie.

Wychodzisz. Mijasz po drodze ludzi z kapturami nasuniętymi głęboko na czoło. Jest ciemno, bardzo ciemno, ponieważ na skutek silnego wiatru zgasły niektóre latarnie. Mimo to pozdrawiamy się na ulicy, czasem żartujemy. Jesteś w swoim żywiole. Ciemno i wieje silny, zimny wiatr. Z radości prawie podskakujesz i piszczysz.

Potem nie ma niczego, aż do wieczora…

 

 

 

Styczeń

Co zrobić z tak cudownie rozpoczętym rokiem? Nie zepsuć go.

Przywitałam 2019 rok w doborowym towarzystwie smakując pieczone kasztany, oliwki oraz delektując się znakomitym winem. W tle było słychać etniczną muzykę. Powróciłam do marzeń z dzieciństwa. Wspominałam wiele pięknych chwil, którym doświadczyłam. Wyciągnęłam wnioski. Podzieliłam się nimi z otoczeniem. Zatem lekcje zostały odrobione.

Wysłuchałam kolejnych historii i otrzymałam zgodę na ich opowiedzenie. Złożyłam obietnicę młodemu człowiekowi, że poświęcę mu przynajmniej kilka zdań na blogu.

Rozpoczynamy nowy rozdział. Kartka jeszcze czysta. Każdy dzień jest prezentem. Odpakuj go, abyś za rok o tej porze mógł powiedzieć „W dobrych zawodach wystąpiłem”.

 

 

 

Jedyna taka noc

Gdy w sylwestrowy poranek obudzisz się w znakomitym nastroju, pamiętaj, by nie zepsuć go innym. Nikt nie zauważy Twoich potknięć w makijażu ani w kuchni, ale większość uczestników wspólnej zabawy dostrzeże Twoje fochy lub skwaszoną minę. Przed przybyciem gości wysprzątaj mieszkanie. Zabezpiecz wartościowe przedmioty i cenne rzeczy przed ewentualnym zniszczeniem, chyba że niczego takiego nie masz. Wtedy odpada troska o stan wnętrza po imprezie i przed nią.

Rozmieść zapachowe świece lub kadzidła, oczywiście wszystko w odpowiednich ilościach. Uwzględnij gusty gości w tej kwestii.

Jeśli porady zamieszczone na moim blogu na nic Ci się nie przydadzą, nie przejmuj się. Zawsze w ramach szalonej imprezy można wziąć szybki prysznic, a potem w ulubionym dresie wskoczyć pod koc. Obłożyć się dziełami twórców filmowych lub/i literackich, zjeść coś, co lubisz, a o północy podziękować światu za to, że jeszcze przez Ciebie i dzięki Tobie się nie skończył. Bez względu na to, jak go przywitasz, Nowy Rok nastanie, a po nim następny i kolejny.

Bądźcie pięknymi i wznoście toasty za Naszą pomyślność i zdrowie!

Buziaki!