Kolejna noc spod znaku ulewy. Lubię słuchać, gdy krople deszczu uderzają o bruk dziedzińca oraz o meble i rośliny ogrodowe ustawione wzdłuż niego. Daruję sobie sen. Jest tak przyjemnie, że wychodzę na balkon i usiłuję oczyścić pękniętą na pół głowę. Za bardzo analizujesz i masz zbyt wysokie oczekiwania, usłyszałam w odpowiedzi na swoje niedawne rozterki, stąd tak silne emocje. Gdybyś je <oczekiwania> ograniczyła albo zredukowała, nie byłoby tylu dylematów, analiz. Może powinnaś skorzystać z fachowej pomocy? Coach? Mentor? Znowu to samo. W jakim celu rozkładam te zdania na czynniki pierwsze? Chwytam małą poduszkę, otulam się szczelnie kocem i ląduję w hamaku. Może tym razem zasnę? Deszczowe noce są takie kojące. Gdy odpowiednia pozycja w hamaku zostaje zajęta, odpycham się łagodnie bosą stopą od podłoża i zaczynam się rytmicznie bujać. Głowa serwuje rozmaite myśli. Dokończ notatki. Uporządkuj oba dyski. Napisz zaległy e-mail. Zmodyfikuj biurko. Zacznij od znalezienia dobrego stolarza. Zaczynam od jutra. Teraz jesteśmy tylko poduszka, ulewa, noc i ja. Jesteśmy jednością.
Budzi mnie krakanie wron i kawek. Nie miałam pojęcia, że tyle ich tu jest. Ale budynek jest przecież stary, zawiera mnóstwo ptasich kryjówek i wymaga kapitalnego remontu. Nic dziwnego, że te piękne ptaki upodobały go sobie jako miejsce przeznaczenia. Schodź na śniadanie, już czas. Zdawałyby się mówić do mnie w ptasim języku.
Pary podczas wspólnych wyjazdów niekiedy zachowują się osobliwie, w sprzeczności wobec zasad właściwych czysto ludzkiej naturze. W jadalni pojawiają się: on ubrany w koszulkę z logo popularnej firmy produkującej motocykle (innego dnia miał na sobie T-shirt z nadrukiem biblijnej bestii). Na stopach oczywiście popularne klapki marki będącej częstym gościem memów. Ona, która bardzo chciałaby być obsługiwaną damą o nienagannej dykcji i manierach. Kawa z mlekiem? Jaką wziąłeś? Jakiej marki? Ile nalałeś? Skąd? Tam była. Mogłeś z innego pojemnika wziąć. Dużo mleka dałeś? Jakie pieczywo bierzesz? Ile kromek? Jakiego rodzaju? Do wędlin możesz wziąć dodatki. Musztarda. Ketchup. Tylko nie wyciskaj za mocno. Bo wytryśnie. Coś do picia jeszcze przynieś. Może spróbuj soku. Tylko uważaj na żołądek.
Stoję przy ekspresie do kawy i kątem oka przyglądam się twarzom rozmówców. Przyrządzam kawę tak mocną, o jakiej on mógłby co najwyżej śnić przy swojej wybrance, i z taką ilością mleka, jakiej potrzebuję. Wcinam ciastka i kawałki owoców. Do tego świeżo wyciskany sok. Uśmiecham się do mężczyzny znacząco, aby wiedział, że ja wiem, przez co on przechodzi. Człowieku, wycofaj się, zanim będzie za późno. I zmień koszulki, bo kłócą się z Twoją osobowością.
