Nie znasz nikogo, kto przynajmniej raz w życiu nie brał udziału w balu karnawałowym. Świadomie bądź nieświadomie szykował kreację oraz krok po kroku budował swój image na tę wyjątkową okazję. Niezbędnym jego elementem oprócz stosownego ubioru jest brokat, najlepiej w ogromnych ilościach na włosach, powiekach, odzieży, obuwiu i gdzie tylko jego amator sobie wymarzy. Podajesz w związku z tym prostą recepturę na jego przygotowanie. Stare bombki i szklane ozdoby choinkowe (rzecz prywatnych upodobań, co stanowi ozdobę, a co nie) owijamy w niepotrzebną ścierkę kuchenną. Weźmy młotek do ręki i wyobraźmy sobie, że jesteśmy jubilerami i bierzemy udział w tworzeniu wyjątkowego klejnotu. Następnie uderzajmy młotkiem w zawiniątko tak długo, aż poczujemy, że jego zawartość zmieniła się w drobny mak. Gdy odwiniemy ściereczkę, podejmijmy decyzję, czy jeszcze bardziej skruszyć bombki czy dać sobie spokój z produkcją brokatu.
Możesz dojść do wniosku, że błyskotki niezbyt ładnie prezentują się na Tobie, dlatego wyrzucamy do śmieci to, co wcześniej przygotowaliśmy. Najważniejszym elementem dobrej zabawy jest towarzystwo. Zaproś zatem do siebie tych, na których Tobie zależy (ewentualnie tych, którym zależy na Tobie) albo umów się z nimi w innym określonym miejscu, załóż taki strój, by było wygodnie i zatańczcie w rytm latynoskich szlagierów. Wtedy nawet w nieogrzewanej sali będzie Wam gorąco. Jeśli mimo licznych, nieszablonowych kuszących propozycji stwierdzisz, że wystawne bale albo spotkania w kameralnym gronie nie są dla Ciebie, zrób sobie prywatną imprezę. Glonojadowi wszystko jedno, jakiego koloru suknię włożysz, jaką muzykę włączysz albo co z tej okazji ugotujesz. Odgrzewana pizza u naczelnych świetnie sprawdza się w takich sytuacjach. Natomiast zbrojnik pospolity nie jest wybredny w jedzeniu i zwykle menu ma podane na tacy. Wystarczy, że opuści kryjówkę składającą się z akwariowych roślinek.
Całuchy-kluchy!
