Biurka

Historia mojego życia jest nierozerwalnie związana z historią moich biurek. Gdy podarowano mi pierwsze z nich, ciężkie i solidne, nie posiadając się ze szczęścia poczułam się nad wyraz dorosła. Do tej pory pamiętam jego zapach oraz miłe zaskoczenie, które towarzyszyło mi podczas pierwszych oględzin. Nie sposób zliczyć, ile czasu przy nim spędziłam. Lekcje, próby malarskie, kreślenie, zabawy z wykorzystaniem nożyka do cięcia papieru i w związku z tym prawie zerowe ślady użytkowania mebla. Obecnie stoi w piwnicy przyczyniając się w pewien sposób do realizacji mojego urodzinowego życzenia.
Drugie sprawiłam sobie na studiach. Kwintesencja kiczu i tandety. Cóż, kiedyś mi się podobało, ale potem… Hmm… Nie będzie potem. Nie napisałam przy nim niczego sensownego, może z wyjątkiem pracy magisterskiej, choć o sensowność i zasadność w tym przypadku raczej ciężko. Obecnie stoi bezużyteczne.

Kolejne zostało zaprojektowane według moich wskazówek. Wzięłam pod uwagę także zdanie wykonawcy. Czekam na realizację. Chyba się niecierpliwię.
Jeżeli nie masz pomysłu na siebie i na własne życie, spraw sobie nowe biurko. I napisz, co zamierzasz.

Wspomnienie

Brak dostawy prądu przez kilka minut sprawia, że sąsiedzi uśmiechną się do siebie (niektórych można ujrzeć po raz pierwszy od kilku lat), wymienią grzecznościowe powitania oraz wspomogą podgrzewaczami. Poza tym błyskawicznie znajdują się latarki. Moja, jeszcze z czasów studenckich, wciąż jest w dobrym stanie, jak się okazało. Wchodzi w skład podręcznego zestawu harcerza, obok zapałek, podgrzewaczy i miesięcznika dla kobiet. No dobrze, i załadowanego telefonu z numerem m.in. do B., przygotowanej do tego, by mnie wysłuchać i wesprzeć (dziękuję, za Twoją wiarę w to, że oprócz Ciebie ktoś jeszcze czyta grafomańskie poczynania sygnowane tutaj moimi inicjałami). Romantycznie jest, nie ma co. Obiecałam sobie, że kąpiel i nocne życie zorganizuję przy świetle podgrzewaczy. Już dawno nie ogarnęło mnie podobne szaleństwo. Może kiedyś, w czasach PRL-u, gdy któregoś melancholijnego wieczoru nastąpiła przerwa w dostawie energii elektrycznej. Wówczas nie miałam niczego innego do zaświecenia oprócz mocno kopcącego się znicza. Zapaliłam go więc, ustawiłam na parapecie w kuchennym oknie i tak przygotowana na armagedon czekałam na powrót mamy.

Fragmenty

– Cieszę się, że się spotkaliśmy. Pomyśl o mnie czasami.

– Poczułem się dziwnie, gdy to powiedziałaś. Jesteś dla mnie ważna.

– A jeśli ktoś jest dla kogoś ważny, to co wtedy?

– Wtedy nie kończy się znajomości słowem „Powodzenia”, bo ona trwa.

– „Powodzenia” oznacza „Żegnaj”?

– Tak…

– Zostań…