Poranek. Budzi Cię odgłos tłuczonych kotletów. Nawet nie spoglądasz na zegarek, bo wiesz, która godzina. Zwykle o tej porze sąsiedzi dają znać, co dziś będzie u nich na obiad. Może kiedyś wystukają rytm znanej melodii? Tłuc mięso w rytm tanga albo bolero. Poezja. Warto marzyć.
W nocy słyszysz, jak powietrze przebija się przez rury. Pewnie niedługo skończy się kilkugodzinna przerwa w dostawie wody, myślisz, ale nie chce Ci się wstać i dopełnić higienicznego obowiązku. Zadziwiające, do jakiś wniosków i przemyśleń skłania Cię jej brak. W wyobraźni budujesz ekologiczną farmę z własną studnią w podwórku, gdy przypomina Ci się, że kiedyś woda w studniach też zamarzała lub wysychała, dlatego lepiej będzie, gdy przeczekasz tę zieloną noc, a rano zmyjesz z siebie nocny trud konstruowania nowego, być może lepszego życia. Od razu przywołujesz w pamięci sytuację, gdy wraz z koleżanką ratowałyście lud przed suszą czerpiąc wodę z jedynej czynnej studni. Szłyście wówczas przez wieś niosąc po dwa wiadra wody, a okoliczni mieszkańcy płci męskiej spoglądali na Was z niedowierzaniem. Szłyście z dumą i poczuciem misji. Przystawałyście na każdym kroku, by w XXI w. panowie jeszcze dokładniej mogli sobie obejrzeć kobiety niosące wodę ze studni w cynowych wiadrach.
Otwierasz okno. Dzięcioł jest już na śniadaniu, a Ty jeszcze pod prysznic nie weszłaś. Dzięki, młody. Wolę słuchać Ciebie niż odgłosu tłuczka miarowo uderzającego o deskę. Prysznic trwa dłużej niż zwykle. Na śniadanie postanawiasz zaszaleć i usmażyć jajecznicę. Robisz szybki rachunek. Jeśli do jajecznicy zużyjesz wszystkie jajka, które masz, na obiad nic Ci nie zostanie. Powinnaś zamówić od szczęśliwych kurek, ale tyle się ostatnio wydarzyło, że zapomniałaś. Niech będzie bez jajecznicy. Zastawiasz stół, czym chata bogata (tu: biedna). Zaparzasz kawę. Wychodzisz na balkon przywitać dzień. Wiatr wieje akurat w Twoją twarz. W powietrzu unosi się zapach rosołu na kurczaku i… jajecznicy na cebulce. Pozdrawiasz sąsiadów szeroko się uśmiechając. Wracasz do siebie.
Co słychać w szerokim świecie? Teraz to nieistotne. Sprawy światowej wagi zostawiasz możnym. Kubki smakowe pracują jak szalone. To będzie piękny dzień.
Całuchy-kluchy!
