-Ubieraj się! Idziemy mierzyć kapelusze. Pracownia będzie czynna jeszcze ok. godzinę. Zajrzałam do właścicielki i powiedziałam, że przyjdziemy.
-Już jesteś! Tylko skończę…
-Zostaw te drzwi. W taką piękną pogodę nie będziemy montować drzwi do kabiny prysznicowej.
-Nie wyjdę tak ubrana do mierzenia kapelusza. Zaczekaj, wskoczę w coś bardziej odpowiedniego.
-Dżiny załóż i gładką bluzkę do nich. Weź kurtkę. Wieczorem może się ochłodzić. Przypudruję tymczasem nosek.
-Prawie kupiłam części zamienne do montażu drzwi prysznicowych. Na razie je zdemontowałam. Wiem, co trzeba wymienić.
-Zawartość lodówki i kapelusz.
-To swoją drogą.
-Po wizycie u modystki bar sałatkowy. Dzisiaj ja stawiam. Już czuję w ustach smak grillowanego sera i granatów. Jesteśmy. Dzień dobry, przyszłyśmy w sprawie kapelusza, o którym rozmawiałam z Panią jakieś pół godziny temu. Koleżanka jest nim zainteresowana.
-W tej sytuacji chyba nie mam wyboru, skoro zadaję się z taką stylistką jak ta pani. Poproszę do mierzenia te dwa modele. Dziękuję. I jeszcze ten byłby interesujący. I jak?
-Wyglądasz jak zwykle zjawiskowo. Pokaż trochę czoła. Ukryj grzywkę. Tak jest. Bierzemy. Chusta też będzie do tego. Obniżyłaby Pani cenę za oba produkty? Znakomicie. Będziemy myślały o Pani z ogromną wdzięcznością.
Godzinę później.
-Zarzuć szal. Mogę Ci zrobić w nim zdjęcie?
-Tak, tylko uważaj, aby oprócz mnie nikogo na nim nie było. Najlepiej zapytać obsługę.
-Znają nas. Wow, pasujesz do tego wnętrza.
-Dlatego… dlatego rób, bo tracę cierpliwość. A teraz przy sałatce, zanim ją pochłonę. O, wiadomość z hurtowni. Są rolki do kabiny i to model, który nas interesuje. Zamówię cztery.
-Zrobione. Prześlę Ci zdjęcia. Będziemy mieć pamiątkę z shoppingu.
-Zrobione. Będą najpóźniej w środę. Jesteś moim Aniołem Stróżem. Po powrocie zamontujemy drzwi, a w środę odbędzie się dopieszczanie estetyki łazienkowej. Jeszcze po lampeczce?
