-Nie możesz nieustannie przesypiać popołudni i wieczorów. Przepadnie Ci karnet na zajęcia.
-Mogę. Karnet i tak przepadnie, a przynajmniej będę wypoczęta.
Planowanie zadań oraz ich realizacja w chwilach wolnych od ustawowych obowiązków nie jest Twoją mocną stroną. Po powrocie na własne terytorium jesteś panią swojego czasu. Możesz go spędzić na: czytaniu, które kończy się snem, gotowaniu potraw zjadliwych głównie dla Ciebie, robieniu zakupów według listy (inaczej nie miałoby to sensu), na co i tak zwykle nie masz ochoty, więc summa summarum bazujesz na mocno kurczących się zasobach. Wyjątek stanowią sytuacje, gdy spodziewasz się gości. Wtedy stajesz na wysokości zadania i kreujesz coś zjadliwego z tego, co akurat masz pod ręką (telefon komórkowy, książki i czasopisma to nie element potrawy). Im mniej produktów, tym lepiej. Z braku rodzi się lepsze. Numer telefonu do zaprzyjaźnionej pizzerii staraj się mieć zawsze pod ręką. Niech będzie umieszczony przynajmniej w trzech newralgicznych miejscach Twojego terytorium. Żelazna checklista produktów nadających się do spożycia: woda mineralna, cytryny, limonki, jabłka, orzechy, miód, pestki dyni i słonecznika. Mając je w spiżarni nie zginiesz.
Czas przeznaczony na realizację Twoich zamiarów spędzaj głównie na serwowaniu sobie małych i dużych przyjemności. Jutro też jest dzień bez względu na to, czy Twoje mieszkanie będzie błyszczeć, a pranie pachnieć świeżością. Nie przejmuj się niewykorzystanym karnetem na zajęcia. Nic Ci nie przepadnie. Pójdziesz, gdy się zregenerujesz. Unikaj kontaktu i rozmów z tępymi osobami. Nie zawsze jest to możliwe, ale uwierz, przebywanie w ich towarzystwie sprawi, że poczujesz się rozdrażniona i przybita. Konsekwencją tego będzie niechęć do ludzi w ogóle i narastający bałagan wokół Ciebie. Nie rób sobie wyrzutów w powodu zaległości. One świadczą o tym, jak bardzo jesteś niezbędna sobie i światu.
Całuchy-kluchy!
