Twój blaszany rumak dzielnie pomyka poboczem raz po raz będąc wymijanym przez rozpędzone auta. Nie wyobrażasz sobie herbaty bez dodatku miodu, podobnie jak A., dlatego mimo licznych trudności postanowiłaś wybrać się po zakup złota w płynie, oczywiście tylko w lokalnym, sprawdzonym gospodarstwie. Docierasz na miejsce. Tym razem jesteś witana przez ciszę. Dzwonisz do drzwi. Nic. Pukasz delikatnie w okno. Nic. Nagle słyszysz zza płotu (nie tylko Ty, okoliczni mieszkańcy również) krzyk wydawany tubalnym basem: tam nikogo nie ma? Kogo Pani szuka? Odwracasz głowę. Widzisz mężczyznę ubranego… rozebranego od pasa w górę, wymachującego coś rękoma. Podchodzisz do niego. Witasz się i tłumaczysz, po co przyjechałaś. Aaaa, miód… Z samego rana przyjeżdża K. aby tu doglądać wszystkiego, bo oni nad morze pojechali. Nie wie Pan, kiedy wrócą, pytasz siląc się na uśmiech. A bo co, słyszysz od nieogolonego, częstego bohatera polskich kabaretów. Nic, tylko chciałam kupić miód (oraz świece z wosku pszczelego i pierzgę), ale o tym już nie powiedziałam dostrzegając nastawienie interlokutora). To kupi Pani, jak przyjadą. I lepiej niech Pani już idzie. Dzisiaj nic Pani tu nie załatwi.
Nie, to nie. Może nie jest za późno, aby podjechać na bazar. Wybacz tę zdradę, mój stały dostawco, nadrobimy to jakoś. Wiedziałaś, że miód się kończy. Dlaczego wcześniej nie pomyślałaś o zapasach? Nie jesteś chomikiem. Nie musisz gromadzić jedzenia. W obecnej sytuacji gospodarczej rynek jest tak nasycony, że wszystkie produkty i usługi są na wyciągnięcie ręki. Wystarczy sięgnąć. Docierasz na bazar. O tej porze niewiele stoisk jest czynnych, a na pewno nie tych ze spożywką. Obchodzisz te, które jeszcze zostały. Nie ma. Nie ma miodu i wyrobów pszczelarskich. Przysiadasz w cieniu jedynego drzewa uchowanego na potrzeby takich jak Ty wędrowców. Co dalej? Srebrne w głowie nici, jak mawiał klasyk. Masz do herbaty cukier trzcinowy dobrej jakości i konfiturę z płatków róży otrzymaną od serca od zaprzyjaźnionej osoby. Dobra nasza, nie zginiesz od potencjalnych obelg usłyszanych od A., a ona nie umrze z pragnienia. Uradowana tą ideą wracasz do swojej dziupli.
Robisz porządki. Omiatasz, przecierasz, wynosisz. O, kaczę, już ta godzina. Obiecałaś, że podjedziesz na dworzec po A. Mam sporo bagaży, tłumaczy jeszcze z trasy. Jasne, że pomogę, deklarujesz. Padacie sobie w objęcia. Jej bagaż podręczny wygląda imponująco. Twoja koleżanka uchodzi za ekscentryczkę, dlatego zamiast dziwić się temu, ile ma toreb i co w nich jest, ciesz się, że poznałaś kogoś takiego jak A.
Dotarłyście na miejsce. A. podaje Ci gigantyczną torbę. Proszę, to dla Ciebie, wiem, że uwielbisz miód, więc przywiozłam jego kilka rodzajów. Nawłociowy, z dodatkiem lawendy, wielokwiat, spadziowy… Mam nadzieję, że znajdziesz coś dla siebie. Wskoczę pod prysznic, jeśli pozwolisz, a Ty możesz w tym czasie ruszyć te swoje herbaciane zapasy. Miodu powinno wystarczyć do końca roku, chyba że w celu leczenia melancholii lub innych weltschmertzów zjesz go prędzej. Co tak patrzysz? Jest z certyfikowanej pasieki.
Całuchy-kluchy!
