Walentynkowy anturaż

W tym roku postaw na styl eko-hipsterski, czyli harmonijny minimalizm. Dekoracje nie powinny być zatem skomplikowane oraz kosztowne. Możesz kupić gotowe szablony albo zajrzeć na strony internetowe hojnie serwujące kosztowne podpowiedzi. Możesz także skorzystać z pomysłów znajdujących się w Twojej głowie i na tym teraz bazujmy oczywiście przy założeniu, że jest Twoim pragnieniem zaskoczenie bliskiej osoby. Do stworzenia niecodziennych walentynkowych dekoracji będziesz potrzebować: kilku wytłaczanek (z makulatury) po jajkach, piór w różnych kolorach, a najlepiej w czerwonym, farb plakatowych i pędzelków, słoiczka z wodą, tubki kleju na m., nożyczek, nieutłuszczone kartki ze starych czasopism. Daruj sobie brokat. Bombki zostały potłuczone i wyniesione do kontenera z odpadami zgodnie z zasadami segregacji, a na nowe choinkowe ozdoby Cię nie stać. Do dzieła zatem. Krok 1. Z zamierzoną, artystyczną niechlujnością pomaluj wytłaczanki czerwoną farbą. Jeśli nie masz pędzelka, użyj palców. Tak przygotowane wytłaczanki stanowią bazę do dalszych działań. Gdy farba wyschnie, przy pomocy kleju na m. zamocuj na wytłaczance pióra. Krok 2. Rozrzuć na piórach drobniutkie serca wycięte ze starych magazynów. Krok 3. Udekoruj stół wykorzystując do tego celu świeżo zrobione wytłaczanki. Jeśli nie masz stołu, rozmieść je na podłodze lub w innym miejscu, w którym będziesz spożywać walentynkową kolację. Krok 4. Nakryj do stołu, podłogi, skrzynki pozmywawszy po wcześniejszych posiłkach. Jeśli odnotowałeś braki w zastawie lub kieliszkach, pożycz je od sąsiadów albo uzupełnij przygotowując samodzielnie w stylu boho lub eko z najrozmaitszych materiałów pozostałych po minionych działaniach doskonalących kreatywność. Krok 5. Ciesz się chwilą. Zastanów się, czy nie lepiej zaprosić ukochaną osobę do knajpki rezerwując stolik z odpowiednim wyprzedzeniem.

Walentynkowe menu

Gdy już podejmiesz decyzję, z kim spędzisz ten magiczny wieczór, oraz co na siebie włożysz, a raczej czego nie włożysz lub co zdejmiesz, pora zaplanować menu. Zakładam, że postanawiasz podjąć gościa wyśmienitą kolacją w domowym zaciszu. Stwórzcie więc prywatną listę afrodyzjaków z uwzględnieniem składników wywołujących alergię u każdej ze stron. Grunt, abyście wy, szaleńczo w sobie zakochani, nie oddziaływali na siebie alergicznie. Ale wracając do kulinarnych upodobań, poloneza (tudzież menueta) czas zacząć. Czekolada i banany już znajdują się na liście lektur obowiązkowych, ale będą na deser, jeżeli dotrwacie do tego etapu. Na zimną przystawkę proponuję brokułową sałatkę z pędami bambusa i orzechami włoskimi w sosie majonezowo-jogurtowym oraz nadziewaną tortillę. Pamiętajcie, by tym razem nie rozgotować brokułów, a pędy bambusa dobrze osączyć na sitku. Do przyrządzania menu zaproś bliską osobę. Nic tak nie pomaga tworzyć więzi (lub ich przecinać) jak wspólnota stołu. Jeśli kolacja ma być niespodzianką, to nikogo nie proś o pomoc. Przygotuj dania samodzielnie, ewentualnie wyłóż gotowe potrawy na półmiski. Następnie uciap w widocznym miejscu fartuszek kuchenny i T-shirt którymś z płynnych składników potraw. Gdy zaproszony gość nadejdzie, otwórz mu drzwi ubrana w zabrudzony strój i wytłumacz, że chciałaś jak najlepiej wszystko zorganizować, dlatego dopiero wyszłaś z kuchni i zaraz się przebierzesz. Zaproponuj coś do picia i w zależności od upodobań wstaw wodę lub nalej zimnej do szklanki. Gdy gość zaoferuje pomoc w nakrywaniu do stołu, nie wahaj się jej odrzucić. Ty w tym czasie idź do łazienki, aby się przebrać, ułóż włosy, spryskaj się delikatnie perfumami. Wyjdź rozpromieniona i nie zapomnij zachwycić się na widok pięknie nakrytego stolika, jeśli tylko będzie czym się zachwycić. To będzie wyjątkowy wieczór, z takim nastawieniem zasiądź do kolacji. O walentynkowych dekoracjach koniecznie w stylu boho-eko oraz anturażu będzie następnym razem.

Walentynki. First minute

Wyprzedaże gonią wyprzedaże wyprzedzając sprzątanie magazynów. Gdyby nie zewsząd płynące przypomnienia, nie wiedziałabym, co zrobić z wolnym czasem i jak ulokować pieniądze. Obok środków na pasożyty znajduję ofertę szybkich kredytów, zimowego obuwia, przecenionych produktów świątecznych oraz pomysły na spędzenie nadchodzącego święta patrona osób chorych na epilepsję i obłąkanych. Na wypadek, gdyby ktoś nie wiedział, jak w sympatyczny sposób okazać sympatię swojej sympatii, amatorzy publicznego podkreślania autonomii w relacjach podpowiadają, aby np. zaprosić kogoś na romantyczną, a jakże, kolację. Obowiązkowo przy świecach z wcześniejszą rezerwacją stolika. Taka forma spędzenia czasu może stanowić wygraną w konkursie, tak więc do boju, Polsko i świecie. Masz szansę wreszcie coś wygrać, ale dopiero życie skutecznie zweryfikuje, jaka i czy to była wygrana. Można z okazji bez okazji umówić się na masaż na cztery ręce. Również przy świecach. Wybór należy do Ciebie. Podobnie jak zapłata za usługę. W walentynkowej ofercie promocyjnej jest także zakup bielizny, okolicznościowej herbaty, kawy, książek, pasztetów, alkoholu. Do skonsumowania np. nad brzegiem rzeki. Nie zapomnij zapalić świeczki lub kilku świeczek. Będzie romantycznie, a przy okazji ogrzejesz sobie dłonie. Tak czy inaczej, aby skorzystać z przebogatej firstminutowej oferty dla zakochanych, należy wykazać się niebywałą wyobraźnią, lecz zanim zgłębisz się w jej falach, sprawdź stan swoich finansów, bo może okazać się, że w tym roku odpuszczasz świętowanie na cztery fajery. Za to skąpany w wirtualnych serduszkach, misiach i różyczkach ograniczysz się do przeżywania sympatycznych momentów na portalu społecznościowym zostawiając reakcje na zdjęcia i posty zamieszczane przez tych, którzy dzielą się ze światem swoim szczęściem.

One. Dzień Babci i Dziadka

-Mogłabyś choć na chwilę odłożyć tę bardzo ważną książkę i mnie posłuchać.

T. nie dawała za wygraną raz po raz domagając się uwagi.

-Wiem, o czym chcesz rozmawiać. Znasz moje zdanie. Nic z tego.

-Dawno nie byłam na wsi. Dzieciaki nie widziały babci kilka lat.

-Nie pojadę z Wami.

-Nie dam rady wgramolić się z bagażami i dziećmi do autobusu. Zapłacę za Twój bilet.

-Nie. Jestem asertywna. Nie. Nie znoszę wsi, grobowej atmosfery w Twoim domu oraz głupiego gadania, od którego nie będzie można uciec. dokąd pójdziemy w środku nocy, gdy zaczniecie się awanturować.

-W niedzielę tam nic nie dojeżdża, a w pozostałe dni tygodnia trzeba z buta tłuc się przez drogę ok. 2 km. Nie dam rady z dzieciakami, wózkiem i resztą.

-Niech babcia tu przyjedzie.

-Dobrze wiesz, że tego nie zrobi. Nie ma się czym tutaj dostać. Musiałaby się przesiadać, a ma coraz mniej sił. Chcę dzieciakom pokazać grób dziadka.

-Odstawię Was do autobusu, pomogę z wózkiem i bagażami i na tym koniec, ok?

-Ale jesteś. Kiedyś tam razem jeździłyśmy, nie pamiętasz?

-Pamiętam, ale to były inne czasy.

-Tak?! Kiedyś było lepiej, słynne Twoje powiedzonko. Kiedyś miałam więcej rozumu. Nie to co teraz.

-Kiedyś było inaczej. Nie twierdzę, że lepiej. Inaczej. Inaczej się z Tobą rozmawiało. Inaczej by to się potoczyło, gdyby…

-Nie wierzę, że tak mówisz! Gdyby co? Powiedz to wreszcie! Gdyby nie moja matka. Lubiła Cię, a Ty traktowałaś ją z wyższością. Zawsze byłaś zarozumiała i dumna. Jak wtedy, gdy stałaś na balkonie blada jak trup w swojej czerwonej sukience i przytulałaś lampkę białego wina do policzka. Na co albo na kogo wtedy patrzyłaś? Chciałaś rzucić tą  lampką, ale zgniotłaś ją i szkło wbiło Ci się w dłoń. Mama podeszła do Ciebie i Cię powstrzymała. Wyjęła Ci szkło z ręki, potem zorganizowała opatrunek. Nie popłakałaś się z wściekłości, bo jeszcze makijaż by Ci się rozmazał.

-To dzwoń do mamusi. Może coś wspólnie ustalicie, skoro z Was takie przyjaciółki.

-Żebyś wiedziała, że zadzwonię. Z zaproszeniem. Niech przyjedzie do nas i zostanie tak długo, jak zechce. Twoja pomoc nie będzie potrzebna. Zamknij się w wykreowanym przez siebie świecie, składającym się z tak pustych i niedostępnych ikon jak Ty, ale pamiętaj, że kiedyś Twój czas minie i wtedy nikt nie poda Ci ręki, bo nie dopuszczasz do siebie ludzi. Mnie przy Tobie też nie będzie.

 

One. Bucket list

-Wiesz, nad czym obecnie pracuję z moją terapeutką?

-Nad czym?

-Nad stworzeniem listy rzeczy do zrobienia przed śmiercią.

-Słucham?!

-Nie przesłyszałaś się.

-Bulisz jej tyle kasy za to, że…

-… że ze mną rozmawia o marzeniach.

-Robię to z Tobą prawie codziennie gratis, ale co Ty robisz ze swoimi ciężko zaoszczędzonymi pieniędzmi to Twoja sprawa.

-Ty rozmawiasz ze mną głownie o wydatkach, rachunkach, sprawach do załatwienia na zaraz. Jak ta popsuta zmywarka na przykład. Właśnie, kiedy przyjdzie ten koleś?

-Nie mogę się do niego dodzwonić. To właśnie jest sprawa do załatwienia przed śmiercią. Gdy będziemy sztywne, zmywara nie będzie nam potrzebna.

-Wiesz, Aśka pytała, jak wygląda mój dom, z kim mieszkam i w ogóle jak to się stało, że sprawa w sądzie utknęła w martwym punkcie.

-Jesteście już z panią psycholog po imieniu? Widocznie sąd nie jest sprawą do załatwienia przed śmiercią.

-Przestań, łapiesz za słowa jak zwykle.

-I co jej opowiedziałaś?

-Że mieszkam z Tobą i dzieciakami.

-Jakie to miało dla niej znaczenie?

-Nie powiedziała. Ale powiedziała, że to dla dzieciaków nie jest zdrowe.

-A mówiłaś jej, że od dwóch lat nie miałabyś z czego żyć,  gdyby nie grosze, które cudem dostałaś na dzieciaki, bo ich tatuś kopnął Was w tyłek w środku zimy?

-Nie mówiłam, ale wiesz, ona mi takie coś narysowała, patrz tutaj mam. Tu jest pokazane, gdzie są moi rodzice i ja i mój ślubny. Te strzałki i kwadraty mówią o zależnościach pomiędzy nami. Ty też jesteś.

-Mnie w to nie mieszaj.

-Chyba trochę mogę. Czasami zostajesz z dziećmi. Kiedy trzeba, przyprowadzasz je ze szkoły. Piszesz wnioski do urzędów.

-Ale jak to się ma do tematu bucket list, na którym obie pracujecie już kilka miesięcy?

-Aśka twierdzi, że Tobie też nie zaszkodziłaby terapia.

-Nie masz prawa mówić jej o mnie.

-Mam i chcę.

-Nie zgadzam się na to.

-Twoja zgoda nie jest i nie będzie potrzebna. Układamy listę rzeczy do załatwienia przed śmiercią. Jeden z punktów dotyczy Ciebie. Chcę, abyś poszła na terapię, po której staniesz na własnych nogach.

 

Patynowa Pani Domu. Kopciuszek szykuje się na bal

Co roku Sylwester przypada 31 grudnia i nawet nie próbuj udawać, że o tym nie wiedziałaś. Miałaś sprawdzić kreacje z poprzednich lat, by w razie czego udać się na zakupy z osobistą stylistką. Zaniedbałaś ten etap, więc nie miej teraz żalu i pretensji do nikogo z wyjątkiem siebie. Jeszcze nie wszystko stracone. Ponownie otwórz szafę. Co widzisz? Jest. Są. Przymierz. Pasują. Uff. Nikt nie będzie pamiętać, co miałaś na sobie kilka lat temu. Dobierzesz inne dodatki i stylizacja gotowa.

Krok drugi. Zajrzyj do łazienkowych szafek. Jasne, że nie ma. Przecież nie zrobiłaś zapasów. Sieciówka otwarta do późna. Wybierz maseczkę z dodatkiem drobinek złota. Peeling już zrobiłaś. Twarz została przygotowana do odpoczynku oraz do rozświetlenia. Wcześniej skóra pięknie oddała to, co jej niepotrzebne. Przed wyjściem na zakupy sprawdź, czy masz wszystkie kosmetyki potrzebne do wykonania makijażu. Chyba że umówiłaś się na makijaż u wizażystki. Wtedy ona zatroszczy się o potrzebne produkty. Zadasz szyku błyszcząc niczym brokat na bombce.

Krok trzeci. Koktajl na bazie wody mineralnej (niegazowanej) z dodatkiem miodu, soku z cytryny. Dwie łyżeczki miodu rozpuść w połowie litra wody mineralnej, a następnie wyciśnij sok z połowy cytryny (limonki). Wymieszaj wszystkie składniki i pij kilka razy dziennie. Taka kuracja powinna dodatkowo oczyścić i wzmocnić jelita, by przygotować je na kolejną dawkę nie zawsze odpowiedniego jedzenia. Pamiętaj, by w ciągu kilku najbliższych dni coś jeść, np. gotowane warzywa z ryżem.

Tyle na dziś. Przygotowania do imprezy warto rozłożyć na etapy. Inaczej możesz stać się kłębkiem nerwów i starannie opracowany pomysł nie wypali.

Całuchy-kluchy!

Notatki. Boże Narodzenie

Obecnie, gdy rodzinne więzi są zastępowane przez relacje ze znajomymi z pracy, z klubu sportowego, ze wspólnoty albo z przypadkowo poznanymi osobami w pubie, nie jest na topie pokazywanie tego, co w człowieku niezmienne. Mimo wszystko znalazłaś siłę i odwagę, by podjąć mozolne próby ujawnienia kawałka swojego wnętrza.

Trwa czas cudów. Chciałaś poszukać domu, w którym mogliby znaleźć miejsce wszyscy udręczeni i sponiewierani. Tymczasem zapraszasz do siebie. To najbardziej oryginalna forma spędzenia wolnego czasu, jaką mi zaproponowano. W ciągu niespełna dwóch dni wydarzyło się tyle dobrego, że trudno uwierzyć. Wierzę, że kiedyś potkamy się przy wspólnym stole, wszyscy bez wyjątku i będziemy się nieustannie śmiać z dróg, które pokonywaliśmy, by dotrzeć do celu. Nie będzie miało znaczenia, co znajdzie się w menu. Święta to nie czas, by licytować, kto ulepił więcej pierogów, kto ugotował smaczniejszy barszcz, kto i co położył pod drzewkiem choinkowym. A propos należymy do grona nielicznych, którzy nie ozdabiają jodły bombkami i nie pieką pierników.

Niech się dzieją cuda, małe i duże. Dostrzegajmy je każdego dnia. Wesołych świąt Bożego Narodzenia. Bądźmy szczęśliwi!

Patynowa Pani Domu. Bez paniki. To tylko święta

Jest dobrze. Masz co jeść i gdzie spać. Jutro będzie podobnie. Poza tym nad głową nie świszczą kule. Jest naprawdę dobrze. Jemioła nie zawisła nad stołem ani w żadnym miejscu, które oznaczyłaś jako własne. Paczuszki z upominkami stoją tam, gdzie zwykle. Nie zapominaj, że Ty też jesteś prezentem. Ty oraz inni, z którymi spotkasz się przy wspólnym stole podczas nadchodzących świąt. Wasza obecność, dar spotkania i dobrego słowa.

Zapasy jedzenia zrobisz w najbliższych dniach. Może wystarczy Ci na orzechy, bo o pieczonych kasztanach zapomnij. Przynajmniej na razie. Okna są nieumyte. O tym wiesz głównie Ty. Innym ta wiedza nie jest potrzebna. Uspokój się. Wystarczy, że wyniesiesz śmieci, pozmywasz naczynia, zbierzesz wyschnięte pranie i już Twoje autonomiczne imperium znajdzie się w anturażu nieco innym niż zwykle. Powiedzmy świątecznym.

Uroda jest dla Ciebie kwestią nadrzędną. Zwykle wyglądasz en vogue, dlatego w najbliższych dniach możesz skorzystać z odpoczynku od świetnego looku i pozwolić, by inni błyszczeli niczym gwiazdy na niebie. Pod warunkiem, że nie będzie londyńskiej mgły. To zjawisko pogodowe według niektórych charakteryzuje się niepospolitą urodą. Wiatr nie sieje, blask nie grzeje, jak mawiano w tradycyjnych domostwach, w których sprawa wychowania i manier była kwestią nadrzędną, stanowiącą o bogactwie panny na wydaniu. Dlatego ze swoją urodą pozostań w ukryciu. Przynajmniej w towarzystwie.

Jeśli nie lubisz ryb pod każdą postacią, to ich nie spożywaj (pod każdą postacią). Jeśli nie znosisz kapusty z grochem, to zostaw ją np. kurom. Może Ci coś opowiedzą po północy. Mogą Cię też zrobić w jajo. Jeśli picie czerwonego barszczu stanowi dla Ciebie formę kary, zaprzestań tego. Jeśli dania zawierające kiszoną kapustę nie należą do grupy przysmaków preferowanych przez Ciebie, nie nakładaj ich na talerz. I pamiętaj: święta są po to, by się nimi cieszyć. Bądź dobra dla innych i dla siebie albo taka, jaką chciałabyś być.

Całuchy-kluchy!

 

 

Patynowa Pani Domu. Sylwester. Planner

Dziś pierwsza seria refleksji i porad dotyczących przygotowań do najbardziej wyczekiwanej nocy w roku przez jednych, a przez innych traktowanej ambiwalentnie. Po pierwsze planuj, planuj, planuj. Podobnie jak postanowienia noworoczne planuj przygotowania do sylwestra, jeśli chcesz lśnić niczym podłoga w kuchni przed długo niewyczekiwanym spotkaniem w rodzinnym gronie. Jeśli już jesteś gwiazdą lub niedaleko Ci do niej, zignoruj wpis. Wątek przygotowań został podzielony na porcje, by Twój umysł mógł je stopniowo przyswoić w myśl zasady „mniej ugryziesz, szybciej połkniesz”.

Po wtóre drenaż szaf. Jeśli jeszcze jest co drenować. Szafa to magiczne miejsce. Kryją się w nim prawdziwe skarby. Wystarczy je odkryć. Podziel się nimi z osobami, którym nie wszystko w życiu wyszło tak jak Tobie. Tym samym zyskujesz przestrzeń do zagospodarowania.

Po drugie umów się na zakupy z osobistą stylistką (personal shopping assistant). Osobę godną tego miana wybierz kilka tygodni przed imprezą. Warto skorzystać z porad znajomych lub z polecenia agencji specjalizującej się w wizażu. Możesz zapytać o dobrego osobistego asystenta w salonach lub centrach SPA. Często pracownicy takich miejsc dysponują kontaktami do właściwych osób. Zanim przejdziesz do konkretów, powinnaś niezobowiązująco spotkać się z wybraną stylistką twarzą w twarz, by określić zakres potencjalnej współpracy. Strój powinien pasować do osobowości, pamiętaj, inaczej ubranie będzie jedynie przebraniem. Podobnie jak fryzura i makijaż. Ustal z osobistą stylistką czas i miejsce zakupów. Najpóźniej na kilka dni przed planowaną wizytą w centrach handlowych zamknijcie listę sklepów, które chciałybyście odwiedzić. Określcie budżet. Wydatki konieczne plus awaryjne plus koszty ukryte. W dniu zakupowego szaleństwa pozostanie Wam zrealizowanie tej części sylwestrowych planów.

 

 

 

Notatki

Spoglądam do kalendarza i nie wierzę, że to już połowa grudnia. Zmęczenie ścina mnie z nóg. Każdy poranek to zmaganie się ze sobą. Nierówna walka, w której nie można stanąć po danej stronie, bo taka jest tylko jedna. Wstajesz, wychodzisz i dzięki temu wygrywasz. Nawet jeśli o mały włos nie zostałaś potrącona przez rozpędzony samochód na przejściu dla pieszych. Na szczęście na zewnątrz był mróz, więc przebudziłam się na dobre zaraz po wyjściu z domu. To mnie uratowało. Wygrałam zatem podwójnie. Po pierwsze stoczyłam bitwę z przemęczeniem. Pokonałam je przy pomocy ogromnej siły woli. Po drugie zachowałam zdrowie i życie dzięki refleksowi oraz dobrej kondycji.

Wchodzę w tryby. Wycinam. Docinam. Kleję. Mocuję. Układam. Niechaj to przypomina coś, co z założenia ma być dekoracją. Postępuję wbrew sobie. staczam kolejną walkę. Jeszcze trochę. Jeszcze trochę wytrzymam. Nie chcę więcej dekorować, kupować, mierzyć, odkładać, przekładać, zastanawiać się, toczyć bojów z klientami. To nie mój świat. Nie mam siły tłumaczyć, dlaczego wybrałam podążanie inną ścieżką. Nie doklejam do tego żadnej schizofrenicznie propagowanej ideologii, minimalizmu, walki z plastikiem, światowym zużyciem wody itp. Nie jest moją podstawową troską, co postawię na świątecznym stole ani czym udekoruję mieszkanie, lecz kogo do niego zaproszę oraz z kim usiądę przy stole. Co przeczytam i co obejrzę oraz czy nie zrobi mi to papki z mózgu. Czy następnego dnia wstanę z łóżka i pokonam codzienność? Czy zachowam tożsamość?