Patynowa Pani Domu. Kopciuszek szykuje się na bal

Co roku Sylwester przypada 31 grudnia i nawet nie próbuj udawać, że o tym nie wiedziałaś. Miałaś sprawdzić kreacje z poprzednich lat, by w razie czego udać się na zakupy z osobistą stylistką. Zaniedbałaś ten etap, więc nie miej teraz żalu i pretensji do nikogo z wyjątkiem siebie. Jeszcze nie wszystko stracone. Ponownie otwórz szafę. Co widzisz? Jest. Są. Przymierz. Pasują. Uff. Nikt nie będzie pamiętać, co miałaś na sobie kilka lat temu. Dobierzesz inne dodatki i stylizacja gotowa.

Krok drugi. Zajrzyj do łazienkowych szafek. Jasne, że nie ma. Przecież nie zrobiłaś zapasów. Sieciówka otwarta do późna. Wybierz maseczkę z dodatkiem drobinek złota. Peeling już zrobiłaś. Twarz została przygotowana do odpoczynku oraz do rozświetlenia. Wcześniej skóra pięknie oddała to, co jej niepotrzebne. Przed wyjściem na zakupy sprawdź, czy masz wszystkie kosmetyki potrzebne do wykonania makijażu. Chyba że umówiłaś się na makijaż u wizażystki. Wtedy ona zatroszczy się o potrzebne produkty. Zadasz szyku błyszcząc niczym brokat na bombce.

Krok trzeci. Koktajl na bazie wody mineralnej (niegazowanej) z dodatkiem miodu, soku z cytryny. Dwie łyżeczki miodu rozpuść w połowie litra wody mineralnej, a następnie wyciśnij sok z połowy cytryny (limonki). Wymieszaj wszystkie składniki i pij kilka razy dziennie. Taka kuracja powinna dodatkowo oczyścić i wzmocnić jelita, by przygotować je na kolejną dawkę nie zawsze odpowiedniego jedzenia. Pamiętaj, by w ciągu kilku najbliższych dni coś jeść, np. gotowane warzywa z ryżem.

Tyle na dziś. Przygotowania do imprezy warto rozłożyć na etapy. Inaczej możesz stać się kłębkiem nerwów i starannie opracowany pomysł nie wypali.

Całuchy-kluchy!

Notatki. Boże Narodzenie

Obecnie, gdy rodzinne więzi są zastępowane przez relacje ze znajomymi z pracy, z klubu sportowego, ze wspólnoty albo z przypadkowo poznanymi osobami w pubie, nie jest na topie pokazywanie tego, co w człowieku niezmienne. Mimo wszystko znalazłaś siłę i odwagę, by podjąć mozolne próby ujawnienia kawałka swojego wnętrza.

Trwa czas cudów. Chciałaś poszukać domu, w którym mogliby znaleźć miejsce wszyscy udręczeni i sponiewierani. Tymczasem zapraszasz do siebie. To najbardziej oryginalna forma spędzenia wolnego czasu, jaką mi zaproponowano. W ciągu niespełna dwóch dni wydarzyło się tyle dobrego, że trudno uwierzyć. Wierzę, że kiedyś potkamy się przy wspólnym stole, wszyscy bez wyjątku i będziemy się nieustannie śmiać z dróg, które pokonywaliśmy, by dotrzeć do celu. Nie będzie miało znaczenia, co znajdzie się w menu. Święta to nie czas, by licytować, kto ulepił więcej pierogów, kto ugotował smaczniejszy barszcz, kto i co położył pod drzewkiem choinkowym. A propos należymy do grona nielicznych, którzy nie ozdabiają jodły bombkami i nie pieką pierników.

Niech się dzieją cuda, małe i duże. Dostrzegajmy je każdego dnia. Wesołych świąt Bożego Narodzenia. Bądźmy szczęśliwi!

Patynowa Pani Domu. Bez paniki. To tylko święta

Jest dobrze. Masz co jeść i gdzie spać. Jutro będzie podobnie. Poza tym nad głową nie świszczą kule. Jest naprawdę dobrze. Jemioła nie zawisła nad stołem ani w żadnym miejscu, które oznaczyłaś jako własne. Paczuszki z upominkami stoją tam, gdzie zwykle. Nie zapominaj, że Ty też jesteś prezentem. Ty oraz inni, z którymi spotkasz się przy wspólnym stole podczas nadchodzących świąt. Wasza obecność, dar spotkania i dobrego słowa.

Zapasy jedzenia zrobisz w najbliższych dniach. Może wystarczy Ci na orzechy, bo o pieczonych kasztanach zapomnij. Przynajmniej na razie. Okna są nieumyte. O tym wiesz głównie Ty. Innym ta wiedza nie jest potrzebna. Uspokój się. Wystarczy, że wyniesiesz śmieci, pozmywasz naczynia, zbierzesz wyschnięte pranie i już Twoje autonomiczne imperium znajdzie się w anturażu nieco innym niż zwykle. Powiedzmy świątecznym.

Uroda jest dla Ciebie kwestią nadrzędną. Zwykle wyglądasz en vogue, dlatego w najbliższych dniach możesz skorzystać z odpoczynku od świetnego looku i pozwolić, by inni błyszczeli niczym gwiazdy na niebie. Pod warunkiem, że nie będzie londyńskiej mgły. To zjawisko pogodowe według niektórych charakteryzuje się niepospolitą urodą. Wiatr nie sieje, blask nie grzeje, jak mawiano w tradycyjnych domostwach, w których sprawa wychowania i manier była kwestią nadrzędną, stanowiącą o bogactwie panny na wydaniu. Dlatego ze swoją urodą pozostań w ukryciu. Przynajmniej w towarzystwie.

Jeśli nie lubisz ryb pod każdą postacią, to ich nie spożywaj (pod każdą postacią). Jeśli nie znosisz kapusty z grochem, to zostaw ją np. kurom. Może Ci coś opowiedzą po północy. Mogą Cię też zrobić w jajo. Jeśli picie czerwonego barszczu stanowi dla Ciebie formę kary, zaprzestań tego. Jeśli dania zawierające kiszoną kapustę nie należą do grupy przysmaków preferowanych przez Ciebie, nie nakładaj ich na talerz. I pamiętaj: święta są po to, by się nimi cieszyć. Bądź dobra dla innych i dla siebie albo taka, jaką chciałabyś być.

Całuchy-kluchy!

 

 

Patynowa Pani Domu. Sylwester. Fit sylwetka

Otrzymujesz sporo pytań dotyczących utrzymania fit sylwetki. Dlatego dzielisz się radami z tymi, którzy uznali, że w tym roku do sylwestra raczej nie zdążą, a po Nowym Roku ponownie podejmą wyzwania. Tak się składa, że od wielkiego grzmotu odwiedzasz siłkę i salę fitness o różnych porach roku i dzięki temu wiesz, ile w praktyce oznaczają owe postanowienia w stylu „schudnę”, „zmotywuję się do pracy nad sobą”, „pakerka dwa razy w tygodniu (plus pilates na początek). Potem nadciąga lato, które może trwać od połowy marca do października, jak się okazuje, i nagle zdajesz sobie sprawę, że nie zmieścisz się w kostium kąpielowy sprzed roku ani w spódnicę kupioną w outlecie na wypadek, gdybyś zrzuciła zbędne kilogramy. A swoją drogą, skoro je masz i ciężko na nie pracowałaś, to oznacza, że są niezbędne. W drugiej połowie grudnia dochodzisz do wniosku, że w kreację sylwestrową, w której miałaś wyglądać zjawiskowo, też się nie zmieścisz. Co zatem robisz? Pijesz ogromne ilości wody z cytryną? Jesz tylko ciemne pieczywo i spontanicznie przechodzisz na dietę vege? Spożywasz wyłącznie fit słodycze albo nieprzetworzone produkty? Nic z tych rzeczy. Zwyczajnie kupujesz suknię w rozmiar większą i sprawę uważasz za załatwioną. Zapominasz o dietach cud. Nie oglądasz kanałów modowych z wychudzonymi modelkami na wybiegach. Nie surfujesz po stronach zawierających receptury na tradycyjne potrawy serwowane podczas świąt. Nie szukasz kompulsywnie trenera osobistego. Nie umawiasz się z nim na treningi. Na kawę i pogaduchy owszem. I na sałatkę, a najlepiej cały obiad składający się z przystawek, dania głównego i deseru. O zmianie nawyków żywieniowych pomyślisz w stylu Scarlett O’Hary. Jutro też jest dzień. Bez względu na to, ile pracy włożysz w wymarzoną fit sylwetkę, sylwester się odbędzie. Wracając do odpowiedzi na pytania o wyrzeźbione ciało, mówisz to, co zwykle „kto się nie spodoba na brudno, to na czysto trudno”.

Całuchy-kluchy!

 

 

Patynowa Pani Domu. Sylwester. Planner

Dziś pierwsza seria refleksji i porad dotyczących przygotowań do najbardziej wyczekiwanej nocy w roku przez jednych, a przez innych traktowanej ambiwalentnie. Po pierwsze planuj, planuj, planuj. Podobnie jak postanowienia noworoczne planuj przygotowania do sylwestra, jeśli chcesz lśnić niczym podłoga w kuchni przed długo niewyczekiwanym spotkaniem w rodzinnym gronie. Jeśli już jesteś gwiazdą lub niedaleko Ci do niej, zignoruj wpis. Wątek przygotowań został podzielony na porcje, by Twój umysł mógł je stopniowo przyswoić w myśl zasady „mniej ugryziesz, szybciej połkniesz”.

Po wtóre drenaż szaf. Jeśli jeszcze jest co drenować. Szafa to magiczne miejsce. Kryją się w nim prawdziwe skarby. Wystarczy je odkryć. Podziel się nimi z osobami, którym nie wszystko w życiu wyszło tak jak Tobie. Tym samym zyskujesz przestrzeń do zagospodarowania.

Po drugie umów się na zakupy z osobistą stylistką (personal shopping assistant). Osobę godną tego miana wybierz kilka tygodni przed imprezą. Warto skorzystać z porad znajomych lub z polecenia agencji specjalizującej się w wizażu. Możesz zapytać o dobrego osobistego asystenta w salonach lub centrach SPA. Często pracownicy takich miejsc dysponują kontaktami do właściwych osób. Zanim przejdziesz do konkretów, powinnaś niezobowiązująco spotkać się z wybraną stylistką twarzą w twarz, by określić zakres potencjalnej współpracy. Strój powinien pasować do osobowości, pamiętaj, inaczej ubranie będzie jedynie przebraniem. Podobnie jak fryzura i makijaż. Ustal z osobistą stylistką czas i miejsce zakupów. Najpóźniej na kilka dni przed planowaną wizytą w centrach handlowych zamknijcie listę sklepów, które chciałybyście odwiedzić. Określcie budżet. Wydatki konieczne plus awaryjne plus koszty ukryte. W dniu zakupowego szaleństwa pozostanie Wam zrealizowanie tej części sylwestrowych planów.

 

 

 

Patynowa Pani Domu. Kartki hand made

Ferwor przygotowań do świąt trwa. Na dobrą sprawę niektórzy nawet nie wiedzą, jakie święta nadciągają, ale wiedzą, gdzie udać się po całą masę nie zawsze potrzebnych gadżetów. Opuszczają świątynie handlu objuczeni niczym renifery św. Mikołaja. Gdyby pogrzebać w historii, to Józef z brzemienną Marią podróżowali na ośle. Ale to zwierzę ma nieco inne konotacje znaczeniowe niż wspomniany rumak dziadka w czerwieni, więc zostawmy ten wątek tęgim głowom.

Jako zakupofob omijasz wielkopowierzchniowe sklepy szerokim łukiem, szczególnie w grudniu.  Kalendarz adwentowy przypomina Tobie, że czas pomyśleć o wysłaniu kartek świątecznych. Dla niewtajemniczonych: kartka okolicznościowa (pocztówka) to kawałek papieru o dowolnym rozmiarze, który zmieści się do koperty. Na awersie kartki są zamieszczane motywy, których dotyczą słowa kierowane na jej rewersie. I tak z okazji urodzin kartka może zawierać nadruk kwiatów, butelek z winem, osób obu płci w zależności od tego, do kogo kartka jest adresowana. Są i tacy, którzy nie korzystają z gotowych wzorców, lecz wykonują pocztówki samodzielnie. Do tego celu należy zakupić: kolorowy, sztywny papier o różnej gramaturze (masz w ciemnych barwach – odpada), kilka sztuk miękkich kartek (zostały z ubiegłych lat), dziurkacze ze świątecznymi motywami (już masz), klej dobrej jakości, aby nie zostawiał śladów (jest), brokat (podwójna korzyść, kup więcej, aby zostało na szaloną, sylwestrową noc – przy tej okazji już teraz możesz zaopatrzyć się w zimne ognie, tylko nie używaj ich do wykonywania kartek; zostaw na sylwestra) – jeśli jesteś zakatarzona i często kichasz, nie używaj go, stemple (są, to nic, że z motywem tulipanów, serc i dzbanuszków), nożyk do cięcia papieru. Przeszukaj szuflady. Może znajdziesz w nich stare koronki, kolorowe tasiemki i inne rzeczy, które wykorzystasz w pracy na poły artystycznej, a przy okazji wypromujesz własne działania na frontach walk o czystość planety.

Sposób wykonania. Przygotuj potrzebne materiały. Policz, ile kartek potrzebujesz. Możesz posiłkować się listą osób, których obdarujesz pocztówkami. Przytnij papier do odpowiednich rozmiarów (takich, by zmieścił się w kopertach). Skomponuj elementy, które nałożysz na wierzch kartki. Naklej motywy, które Ci się podobają. W środku pocztówki po prawej stronie zamieść kilka ciepłych słów do adresata. Jeżeli opisane wyżej czynności wydają Ci niemożliwe do wykonania, idź do najbliższego sklepu papierniczego lub na pocztę i kup gotową kartkę.

Całuchy-kluchy!

Patynowa Pani Domu. Prezenty

Uwielbiasz spacerować wieczorami w grudniu, szczególnie gdy mocno wieje. Jest wtedy przenikliwie zimno, a Ty odczuwasz to w każdej komórce własnego ciała. Wędrówki podczas zimnych dni ładują Cię energetycznie i sprawiają, że zaczynasz myśleć konstruktywnie. Planujesz wyjazdy, zakupy, popołudniowe zajęcia… Taki obraz grudnia znajduje się głównie w sferze Twojej wyobraźni, ponieważ rzeczywistość skutecznie go odczarowuje. Co roku czekasz na grudzień i co roku on wygląda podobnie. Właściwie rozpoczyna się już w listopadzie wraz z przedświątecznym amokiem w galeriach handlowych, które prześcigają się w pomysłach na prezenty w atrakcyjnych cenach (nota bene odkąd żyjesz jeszcze nie spotkałaś się ze stwierdzeniem, że zakupy prezentowe kosztują za dużo). Wtórują im mali wytwórcy, garażowcy, a la artyści oraz lokalsi usiłujący przedstawić swój pomysł na obdarowanie kogoś wyprodukowanymi przez siebie gadżetami. Niekiedy owe gadżety są kupowane po cenach hurtowych, a następnie sprzedawane po detalicznych. Do tego dochodzą usługodawcy. I tak mamy propozycję skorzystania z masażu albo zabiegów pielęgnacyjnych w pakiecie.

Od listopada przynajmniej jedno Twoje popołudnie w tygodniu wygląda mniej więcej tak: pomożesz mi coś wybrać dla…? Pomogę. Właściwie rodzince już kupiłam, ale dziewczyna brata będzie u nas i nie wiem, co jej kupić. Może książkę? Książkę już ma. A nie przeszłabyś się ze mną do… Poszukałybyśmy czegoś. Jasne, że tak. Kiedy idziemy? Dzwoniłam do sklepu ze sprzętem AGD. Powiedzieli, że blendery przyjdą najpóźniej na początku przyszłego tygodnia. Pójdziesz ze mną, dla pewności, żeby nikt mnie nie wyrolował? Pójdę do towarzystwa. Znasz mój stosunek do prowadzenia domu oraz do posługiwania się nowinkami z półki AGD. Chodzi mi o to, żebyś robiła dobre wrażenie. Nie ma sprawy. To się na pewno uda. Jak placki ziemniaczane.

Kiermasze rękodzielnicze, pchle targi, jarmarki ze stoiskami we wszystkich kolorach, jakie stworzyła paleta barw dla popularnej marki kosmetycznej odwiedziłaś ostatnimi tygodniami kilkakrotnie. Głównie turystycznie wspólnie z D., która nie mogła zdecydować się, kogo czym obdarować i wreszcie uznała, że najlepszym prezentem dla bliskich będzie przygotowanie upominków samodzielnie. Ba! Nareszcie! Telefon: nie masz czegoś na chacie, czegoś nieprzydatnego, z czego można zrobić coś, co się przyda? Mam kilka wstążeczek w nasyconych barwach, kolorowy papier, muszelki, dziurkacze w rozmaitych kształtach. Wymieniać dalej? Kartki świąteczne zamierzam z tego zrobić. A nie zrobiłabyś i dla mnie kilku? Coś wymyślimy. Ilu potrzebujesz?

Całuchy-kluchy!

Patynowa Pani Domu. Andrzejki

Jutro bierzesz się za porządki w gospodarstwie domowym. Zbliża się czas Adwentu. Zatem porządkujesz wnętrze i zewnętrzność. Świece zakupione i to z naddatkiem. Lodówka zaopatrzona. Domowe SPA zaliczone. Pozostaje doprowadzić otoczenie do względnej przejrzystości. Zakasujesz rękawy od samego południa. Najpierw obowiązki, potem przyjemności. Nie będzie andrzejkowej zabawy. To tylko symboliczne obrzędy nie mające większego znaczenia. Nawet nie pamiętałabyś, że takowe istnieją, gdyby nie radiowe audycje oraz telefony D., która do pracy pilnie poszukiwała materiałów, a Ty pomagałaś jej je przedstawić, skompletować, wydrukować i zebrać. Nie chcesz sobie wylać wosku? Nie chcę. Wosk i tak się wyleje, zwykle podczas mało delikatnego zdmuchiwania płonących świec. Mimo że wychodzisz na balkon, by zasłona dymna nie przyćmiła Ci oczu, ani razu nie udało Ci się nie wylać wosku. Nawet nie próbowałaś ułożyć wzoru z ciepłej, roztopionej parafiny, ale wielokrotnie podejmowałaś próby jej usunięcia z różnych sprzętów. Fusy do kawy zostawiasz dla roślinek. Podobno dobrze wpływają na ich wzrost i odżywiają. Ustawianie butów. Nie słyszałaś o przyszłej (prędzej niedoszłej) pannie młodej, która wybrałaby się do ślubu w martensach vagabondach  albo sznurowanych sztybletach. Wiedza na ten temat nie będzie Tobie potrzebna.

Ścierki czekają. Podobnie jak ekologiczne i ekonomiczne środki czystości. Omiatasz. Pucujesz. Szorujesz. Wietrzysz. Zdzierasz paznokcie (polakierujesz je wieczorem wcześniej robiąc im kąpiel w papce z mielonego siemienia lnianego). Padasz. Zasypiasz. Budzisz się. Późny wieczór. Jadłaś coś? Dzisiaj dzień postu. Ale chleb z miodem to nie rozpusta, więc pochłaniasz jedną kromcię, potem drugą. Płynne złoto roztapia się w ustach, potem grzeje przełyk, dociera do brzuszka pieszcząc go. I masz pomysł na kolejne kuchenne szaleństwo. Kanapki pieścibrzuszki.

Całuchy-kluchy!

Patynowa Pani Domu. Black week

Wszystko, co jest związane z promocją i marketingiem o tej porze roku, krzyczy najgłośniej. O jedynej takiej okazji, o promocjach, o produktach, bez których nie można się obejść, a już na pewno spędzić nadchodzących świąt. Pytanie, jakie to święta i gdzie powinna odbywać się ich celebracja. Spece od manipulacyjnych technik sprzedaży z pewnością znają odpowiedź. Nie przewidzieli chyba, że wśród potencjalnych konsumentów znajdą się osoby takie jak my, czyli sporadyczni konsumenci dóbr rozpowszechnianych w miejscach wzmożonej i nie zawsze niepotrzebnej konsumpcji. Oto checklista sprawunków na wypadek, gdyby przyszło Tobie wybrać się do sklepu wielkopowierzchniowego w najbliższych dniach, tudzież tygodniach.

Soda oczyszczona i kwasek cytrynowy. Kilka paczuszek. Cel: ekonomiczny i ekologiczny sposób na porządki. Pokarm dla zbrojnika pospolitego. Jeśli nie wystarczy Ci pieniędzy na ten cel, powiedz Paskudzie, żeby wcinał glony. W końcu jest glonojadem. Odżywki dla roślinek. Nie potrzebujesz. Zamiast nich użyj do podlewania wody po gotowanej kaszy lub po skorupkach jajek. Liściasta herbata smakowa. Zamiast kupować bez limitu, rozpuść wici po rodzince i znajomych, co chciałabyś znaleźć pod drzewkiem choinkowym. To ostatnie z powodzeniem może być zastąpione wieloletnią poinsencją, figowcem lub juką. Ewentualnie paprotką. To będzie zależało od zasobów gospodarzy. Czekolada. Kilka tabliczek uwzględniając czas spędzony pod kocem, przeznaczony na lekturę książek (oczywiście pochodzących z biblioteki lub z bookcrossingu) albo czasopism (z wymiany). Kawa. Patrz dwa wątki wyżej. Krakersy. Tylko dwie paczuszki… Z każdego rodzaju dostępnego na półce sklepowej.

Oczywiście przed wycieczką do świątyń bałamuctwa przejrzyj zawartość domowych szaf, szafek i szafeczek. Może okazać się, że przechowujesz w nich niepotrzebne sprzęty i gadżety, które ktoś chętnie przygarnie. Wtedy opróżniasz zawartość schowków, rozdajesz to, czego chciałabyś się pozbyć, a następnie składasz uroczystą obietnicę, że więcej nie pozwolisz na uleganie pokusie posiadania nieprzydatnych rzeczy w promocyjnych cenach.

And last but not least. Jeśli drażnią Cię reklamy oraz głos spikerów w agresywny sposób nakłaniających do hedonistycznych zakupów, wyłącz radio i telewizor, jeśli jesteś ich posiadaczem. Nie zaglądaj na strony internetowe, na których spodziewasz się sygnałów zdradzających psychomanipulacje zmierzające do nabywania czegoś, bez czego Ty i Twoje gospodarstwo może przestać istnieć. Nie kreuj nadliczbowych potrzeb. A jeśli nie masz problemu z wyborem rzeczy pilnych, nagłych i niezbędnych, podziękuj swojemu portfelowi za to, że oszczędzi Ci wątpliwej przyjemności spacerowania pośród sklepowych półek.

Całuchy-kluchy!

One. F.

-To Pani gabinet? Trzeba przyznać, że jest gustownie urządzony.

-Nie, podnajmuję go. Pracuję jeszcze w kilku miejscach. Jeżdżę też do klientów do domów, ale tylko do sprawdzonych. Grafik mam tak ustawiony, że obsługuję stałe zamówienia. Doliczam kilometrówkę.

-Dziewczyny z reprodukcji spoglądają na nas tak, że czuję się, jakbym była jedną z nich.

-Nawet nie zwróciłam uwagi. Nie jestem wybitnym znawcą malarstwa.

-Ja też nie, ale akurat obrazy tego twórcy są charakterystyczne, dobór kolorów, sposób, w jaki patrzy na kobiety. Chciałabym, aby ktoś mnie kiedyś taką namalował.

-Przyjechała Pani na wypoczynek?

-Coś w tym rodzaju. Raczej po to, by nabrać dystansu do pewnych spraw. Odreagować silny stres, trochę się go nazbierało ostatnimi czasy.

-Tutaj są mocne przykurcze. Ja tego nie rozmasuję podczas jednego seansu, ale dam Pani wskazówki do samodzielnej pracy. Nie zaszkodzi pokazać się fizjoterapeucie.

-Nie zauważyłam.

-Pokażę Pani. Proszę luźno trzymać rękę. Jeszcze luźniej. O, tutaj jest mocny i biegnie tędy.

-Ok, coś zrobię w tym kierunku. Pani jest miejscowa?

-Tak, sprowadziłam się tu kilka lat temu.

-Gratuluję świetnej figury.

-Zmieniłam dietę. Wzięłam się za siebie. Zdobyłam uprawnienia na instruktora fitnessu. Jestem po fizjoterapii, ale mam też skończone różne kursy.

-To z pewnością wzmocni Pani pozycję na rynku, który w tej dziedzinie jest bardzo konkurencyjny.

-Ma Pani rację, lecz na dobrego specjalistę ciężko trafić. Sama mam z tym problem, gdy potrzebuję pomocy. Na szczęście jest w okolicy ktoś sprawdzony.

-Córka pójdzie w Pani ślady?

-Nie sądzę, ona ma zapędy do układania włosów, kosmetyków. Nie będę jej tego wybijać z głowy. Kiedyś myślałam, że u niej to przejściowe, ale widzę, że z wiekiem się nasiliło.

-Ojciec młodej co na to?

-Mieszkamy same. Jeszcze z moją mamą. Wybudowałyśmy dom wspólnymi siłami. Zaczęło się od tego, że przyjechałam tu kiedyś z przyjaciółką na wakacje i zażartowałam, że mogłabym zamieszkać w tym mieście. Okazało się wkrótce, że rodzice kupili działkę i rozpoczęli budowę domku. Wyliczyli, że będzie taniej, jeśli postawimy coś swojego. Będzie baza na urlop i na wypady. Życie się tak ułożyło, że urodziłam córkę, którą samotnie wychowuję. Pomaga mi mama. Jest już na emeryturze. Dorabia księgowaniem. Żyjemy tu we trzy i bardzo się kochamy. Młoda ćwiczy na nas swoje pomysły na fryzury. Ja ćwiczę masaże na nich obu, a mama prowadzi moją działalność i domowy budżet od strony księgowej. Uzupełniamy się. Przed laty zaczęłam tutaj życie od nowa. Nie żałuję.

-Pani cały czas w ruchu?

-Staram się. Prowadzę zajęcia na siłowni, z fitnessu. Jestem w trakcie robienia uprawnień na trenera personalnego. Lubię kontakt z ludźmi oraz to, co robię. Chciałabym to wszystko jakoś powiązać. Wiosną i latem jeżdżę na rowerze. Czasami wyskoczę na krótki urlop, ale nie na długo. Wraz z dietą zmieniłam nastawienie do życia. Pomogło.