Patynowa Pani Domu. Sylwester. Fit sylwetka

Otrzymujesz sporo pytań dotyczących utrzymania fit sylwetki. Dlatego dzielisz się radami z tymi, którzy uznali, że w tym roku do sylwestra raczej nie zdążą, a po Nowym Roku ponownie podejmą wyzwania. Tak się składa, że od wielkiego grzmotu odwiedzasz siłkę i salę fitness o różnych porach roku i dzięki temu wiesz, ile w praktyce oznaczają owe postanowienia w stylu „schudnę”, „zmotywuję się do pracy nad sobą”, „pakerka dwa razy w tygodniu (plus pilates na początek). Potem nadciąga lato, które może trwać od połowy marca do października, jak się okazuje, i nagle zdajesz sobie sprawę, że nie zmieścisz się w kostium kąpielowy sprzed roku ani w spódnicę kupioną w outlecie na wypadek, gdybyś zrzuciła zbędne kilogramy. A swoją drogą, skoro je masz i ciężko na nie pracowałaś, to oznacza, że są niezbędne. W drugiej połowie grudnia dochodzisz do wniosku, że w kreację sylwestrową, w której miałaś wyglądać zjawiskowo, też się nie zmieścisz. Co zatem robisz? Pijesz ogromne ilości wody z cytryną? Jesz tylko ciemne pieczywo i spontanicznie przechodzisz na dietę vege? Spożywasz wyłącznie fit słodycze albo nieprzetworzone produkty? Nic z tych rzeczy. Zwyczajnie kupujesz suknię w rozmiar większą i sprawę uważasz za załatwioną. Zapominasz o dietach cud. Nie oglądasz kanałów modowych z wychudzonymi modelkami na wybiegach. Nie surfujesz po stronach zawierających receptury na tradycyjne potrawy serwowane podczas świąt. Nie szukasz kompulsywnie trenera osobistego. Nie umawiasz się z nim na treningi. Na kawę i pogaduchy owszem. I na sałatkę, a najlepiej cały obiad składający się z przystawek, dania głównego i deseru. O zmianie nawyków żywieniowych pomyślisz w stylu Scarlett O’Hary. Jutro też jest dzień. Bez względu na to, ile pracy włożysz w wymarzoną fit sylwetkę, sylwester się odbędzie. Wracając do odpowiedzi na pytania o wyrzeźbione ciało, mówisz to, co zwykle „kto się nie spodoba na brudno, to na czysto trudno”.

Całuchy-kluchy!

 

 

Patynowa Pani Domu. Sylwester. Planner

Dziś pierwsza seria refleksji i porad dotyczących przygotowań do najbardziej wyczekiwanej nocy w roku przez jednych, a przez innych traktowanej ambiwalentnie. Po pierwsze planuj, planuj, planuj. Podobnie jak postanowienia noworoczne planuj przygotowania do sylwestra, jeśli chcesz lśnić niczym podłoga w kuchni przed długo niewyczekiwanym spotkaniem w rodzinnym gronie. Jeśli już jesteś gwiazdą lub niedaleko Ci do niej, zignoruj wpis. Wątek przygotowań został podzielony na porcje, by Twój umysł mógł je stopniowo przyswoić w myśl zasady „mniej ugryziesz, szybciej połkniesz”.

Po wtóre drenaż szaf. Jeśli jeszcze jest co drenować. Szafa to magiczne miejsce. Kryją się w nim prawdziwe skarby. Wystarczy je odkryć. Podziel się nimi z osobami, którym nie wszystko w życiu wyszło tak jak Tobie. Tym samym zyskujesz przestrzeń do zagospodarowania.

Po drugie umów się na zakupy z osobistą stylistką (personal shopping assistant). Osobę godną tego miana wybierz kilka tygodni przed imprezą. Warto skorzystać z porad znajomych lub z polecenia agencji specjalizującej się w wizażu. Możesz zapytać o dobrego osobistego asystenta w salonach lub centrach SPA. Często pracownicy takich miejsc dysponują kontaktami do właściwych osób. Zanim przejdziesz do konkretów, powinnaś niezobowiązująco spotkać się z wybraną stylistką twarzą w twarz, by określić zakres potencjalnej współpracy. Strój powinien pasować do osobowości, pamiętaj, inaczej ubranie będzie jedynie przebraniem. Podobnie jak fryzura i makijaż. Ustal z osobistą stylistką czas i miejsce zakupów. Najpóźniej na kilka dni przed planowaną wizytą w centrach handlowych zamknijcie listę sklepów, które chciałybyście odwiedzić. Określcie budżet. Wydatki konieczne plus awaryjne plus koszty ukryte. W dniu zakupowego szaleństwa pozostanie Wam zrealizowanie tej części sylwestrowych planów.

 

 

 

Patynowa Pani Domu. Nie

W odpowiedzi na namolne pytania zainteresowanych (a może tylko ciekawskich) o sposób spędzania świąt Bożego Narodzenia postanawiasz zamieścić kilka zdań na ten temat. Podejmujesz wyzwanie jak co roku: niechaj przedświąteczny amok przynajmniej Ciebie ominie. I każdego roku sytuacja się powtarza, tzn. są ponawiane pytania o to, gdzie i z kim przeżyjesz ten czas. Gdybyś miała do wyboru tańczenie salsy na wyspie jak wulkan gorącej, albo pojenie się naparem z jagody moroszki w krainie na czerwono ubranego staruszka z wielkim brzuchem, albo popijanie drinków z palemką z widokiem na zatokę, w której obok surferów pływają rekiny, z pewnością nadmieniłabyś o tym w rozmowach z coraz liczniejszymi interlokutorami. Na szczęście nie masz dylematu, co wybrać i jak się ubrać oraz czy dodatkowe klapki pod prysznic zmieszczą się w bagażu podręcznym. Oto antydekalog świętowania stworzony na potrzeby ciekawskich. Pozostałych (ewentualnych) zainteresowanych odsyłasz do poniższego tekstu. I tak podczas przedświątecznej gorączki:

  1. Nie upieczesz pierników, kruchych ciasteczek, orzeszków, muffinek oraz żadnych innych słodkości.
  2. Nie ubierzesz drzewka choinkowego ani nie przygotujesz świątecznych dekoracji.
  3. Nie przyrządzisz ryb pod żadną postacią (wszystkie ryby są fe!!!).
  4. Nie wybłyszczysz mieszkania.
  5. Nie wypucujesz zastawy stołowej.
  6. Nie przystroisz gospodarstwa gałązkami jemioły.
  7. Nie wybierzesz się na mega zakupy do galerii handlowej, aby poczuć drenaż portfela.
  8. Nie wpadniesz w panikę z powodu braku nowych ubrań na okazje spotkań przy rodzinnym stole.
  9. Nie przyjdzie Ci do głowy pomysł podania obiadu składającego się z trzech dań z przystawkami.
  10. Nie będziesz robić niczego, na co najzupełniej nie masz ochoty.

Całuchy-kluchy!

Notatki

Spoglądam do kalendarza i nie wierzę, że to już połowa grudnia. Zmęczenie ścina mnie z nóg. Każdy poranek to zmaganie się ze sobą. Nierówna walka, w której nie można stanąć po danej stronie, bo taka jest tylko jedna. Wstajesz, wychodzisz i dzięki temu wygrywasz. Nawet jeśli o mały włos nie zostałaś potrącona przez rozpędzony samochód na przejściu dla pieszych. Na szczęście na zewnątrz był mróz, więc przebudziłam się na dobre zaraz po wyjściu z domu. To mnie uratowało. Wygrałam zatem podwójnie. Po pierwsze stoczyłam bitwę z przemęczeniem. Pokonałam je przy pomocy ogromnej siły woli. Po drugie zachowałam zdrowie i życie dzięki refleksowi oraz dobrej kondycji.

Wchodzę w tryby. Wycinam. Docinam. Kleję. Mocuję. Układam. Niechaj to przypomina coś, co z założenia ma być dekoracją. Postępuję wbrew sobie. staczam kolejną walkę. Jeszcze trochę. Jeszcze trochę wytrzymam. Nie chcę więcej dekorować, kupować, mierzyć, odkładać, przekładać, zastanawiać się, toczyć bojów z klientami. To nie mój świat. Nie mam siły tłumaczyć, dlaczego wybrałam podążanie inną ścieżką. Nie doklejam do tego żadnej schizofrenicznie propagowanej ideologii, minimalizmu, walki z plastikiem, światowym zużyciem wody itp. Nie jest moją podstawową troską, co postawię na świątecznym stole ani czym udekoruję mieszkanie, lecz kogo do niego zaproszę oraz z kim usiądę przy stole. Co przeczytam i co obejrzę oraz czy nie zrobi mi to papki z mózgu. Czy następnego dnia wstanę z łóżka i pokonam codzienność? Czy zachowam tożsamość?

Patynowa Pani Domu. Kartki hand made

Ferwor przygotowań do świąt trwa. Na dobrą sprawę niektórzy nawet nie wiedzą, jakie święta nadciągają, ale wiedzą, gdzie udać się po całą masę nie zawsze potrzebnych gadżetów. Opuszczają świątynie handlu objuczeni niczym renifery św. Mikołaja. Gdyby pogrzebać w historii, to Józef z brzemienną Marią podróżowali na ośle. Ale to zwierzę ma nieco inne konotacje znaczeniowe niż wspomniany rumak dziadka w czerwieni, więc zostawmy ten wątek tęgim głowom.

Jako zakupofob omijasz wielkopowierzchniowe sklepy szerokim łukiem, szczególnie w grudniu.  Kalendarz adwentowy przypomina Tobie, że czas pomyśleć o wysłaniu kartek świątecznych. Dla niewtajemniczonych: kartka okolicznościowa (pocztówka) to kawałek papieru o dowolnym rozmiarze, który zmieści się do koperty. Na awersie kartki są zamieszczane motywy, których dotyczą słowa kierowane na jej rewersie. I tak z okazji urodzin kartka może zawierać nadruk kwiatów, butelek z winem, osób obu płci w zależności od tego, do kogo kartka jest adresowana. Są i tacy, którzy nie korzystają z gotowych wzorców, lecz wykonują pocztówki samodzielnie. Do tego celu należy zakupić: kolorowy, sztywny papier o różnej gramaturze (masz w ciemnych barwach – odpada), kilka sztuk miękkich kartek (zostały z ubiegłych lat), dziurkacze ze świątecznymi motywami (już masz), klej dobrej jakości, aby nie zostawiał śladów (jest), brokat (podwójna korzyść, kup więcej, aby zostało na szaloną, sylwestrową noc – przy tej okazji już teraz możesz zaopatrzyć się w zimne ognie, tylko nie używaj ich do wykonywania kartek; zostaw na sylwestra) – jeśli jesteś zakatarzona i często kichasz, nie używaj go, stemple (są, to nic, że z motywem tulipanów, serc i dzbanuszków), nożyk do cięcia papieru. Przeszukaj szuflady. Może znajdziesz w nich stare koronki, kolorowe tasiemki i inne rzeczy, które wykorzystasz w pracy na poły artystycznej, a przy okazji wypromujesz własne działania na frontach walk o czystość planety.

Sposób wykonania. Przygotuj potrzebne materiały. Policz, ile kartek potrzebujesz. Możesz posiłkować się listą osób, których obdarujesz pocztówkami. Przytnij papier do odpowiednich rozmiarów (takich, by zmieścił się w kopertach). Skomponuj elementy, które nałożysz na wierzch kartki. Naklej motywy, które Ci się podobają. W środku pocztówki po prawej stronie zamieść kilka ciepłych słów do adresata. Jeżeli opisane wyżej czynności wydają Ci niemożliwe do wykonania, idź do najbliższego sklepu papierniczego lub na pocztę i kup gotową kartkę.

Całuchy-kluchy!

Patynowa Pani Domu. Prezenty

Uwielbiasz spacerować wieczorami w grudniu, szczególnie gdy mocno wieje. Jest wtedy przenikliwie zimno, a Ty odczuwasz to w każdej komórce własnego ciała. Wędrówki podczas zimnych dni ładują Cię energetycznie i sprawiają, że zaczynasz myśleć konstruktywnie. Planujesz wyjazdy, zakupy, popołudniowe zajęcia… Taki obraz grudnia znajduje się głównie w sferze Twojej wyobraźni, ponieważ rzeczywistość skutecznie go odczarowuje. Co roku czekasz na grudzień i co roku on wygląda podobnie. Właściwie rozpoczyna się już w listopadzie wraz z przedświątecznym amokiem w galeriach handlowych, które prześcigają się w pomysłach na prezenty w atrakcyjnych cenach (nota bene odkąd żyjesz jeszcze nie spotkałaś się ze stwierdzeniem, że zakupy prezentowe kosztują za dużo). Wtórują im mali wytwórcy, garażowcy, a la artyści oraz lokalsi usiłujący przedstawić swój pomysł na obdarowanie kogoś wyprodukowanymi przez siebie gadżetami. Niekiedy owe gadżety są kupowane po cenach hurtowych, a następnie sprzedawane po detalicznych. Do tego dochodzą usługodawcy. I tak mamy propozycję skorzystania z masażu albo zabiegów pielęgnacyjnych w pakiecie.

Od listopada przynajmniej jedno Twoje popołudnie w tygodniu wygląda mniej więcej tak: pomożesz mi coś wybrać dla…? Pomogę. Właściwie rodzince już kupiłam, ale dziewczyna brata będzie u nas i nie wiem, co jej kupić. Może książkę? Książkę już ma. A nie przeszłabyś się ze mną do… Poszukałybyśmy czegoś. Jasne, że tak. Kiedy idziemy? Dzwoniłam do sklepu ze sprzętem AGD. Powiedzieli, że blendery przyjdą najpóźniej na początku przyszłego tygodnia. Pójdziesz ze mną, dla pewności, żeby nikt mnie nie wyrolował? Pójdę do towarzystwa. Znasz mój stosunek do prowadzenia domu oraz do posługiwania się nowinkami z półki AGD. Chodzi mi o to, żebyś robiła dobre wrażenie. Nie ma sprawy. To się na pewno uda. Jak placki ziemniaczane.

Kiermasze rękodzielnicze, pchle targi, jarmarki ze stoiskami we wszystkich kolorach, jakie stworzyła paleta barw dla popularnej marki kosmetycznej odwiedziłaś ostatnimi tygodniami kilkakrotnie. Głównie turystycznie wspólnie z D., która nie mogła zdecydować się, kogo czym obdarować i wreszcie uznała, że najlepszym prezentem dla bliskich będzie przygotowanie upominków samodzielnie. Ba! Nareszcie! Telefon: nie masz czegoś na chacie, czegoś nieprzydatnego, z czego można zrobić coś, co się przyda? Mam kilka wstążeczek w nasyconych barwach, kolorowy papier, muszelki, dziurkacze w rozmaitych kształtach. Wymieniać dalej? Kartki świąteczne zamierzam z tego zrobić. A nie zrobiłabyś i dla mnie kilku? Coś wymyślimy. Ilu potrzebujesz?

Całuchy-kluchy!