-Nie mogę jechać na wycieczkę.
-Przestań. Dlaczego?
-Syn pisze wtedy maturę.
-I co? Chcesz ją napisać za niego?
-Nie o to chodzi. On może mi wywinąć numer.
-Jest dorosły.
-Za każdym razem, gdy wracam do domu, mamy nowy problem.
-Jak długo zamierzasz go tak niańczyć?
-Aż zda.
-A jeśli nie zda?
-Nie mogę jechać i już. Muszę go przypilnować.
-Okazja do wyjazdu może się nie powtórzyć. Przy takiej cenie?! I zaliczkę masz z głowy.
-Odpada. Musze przypilnować młodego. Powiedział, że nie pójdzie na egzamin. Boję się o niego.
-Będzie nadal wywijać numery, bez względu na wszystko. Taka jego natura.
-A jak Twoje sprawy? Na długo przyjechałaś?
-Na kilka dni. Umówiłam się z notariuszem.
-Jest szansa, że odzyskasz swoją część domu?
-Przecież jej nie utraciłam.
-Za każdym razem, gdy przyjeżdżasz, jest tutaj mniej Twoich rzeczy.
-Fakt, znikają w zastraszającym tempie.
-Jakby ktoś chciał zatrzeć ślady obecności. Dużo jeszcze tego zostało?
-Trzy kartony.
-To wszystko?
-Nie mam się gdzie podziać.
-To rześko.
-Przenocujesz mnie? Na kilka dni.
-Nie przenocuję.
-Ok, tak tylko pytam. Kogo teraz przygarnęłaś? Albo co?
-Nikogo. Potrzebuję ciszy. Pracuję. Poza tym spotykam się z kimś.
-Gratuluję! Jak Ci się to udało?
-Tak jakoś wyszło.
-Powiesz coś więcej?
-Nie powiem.
-To dlatego nie chcesz jechać na wycieczkę. Syn sobie poradzi bez Ciebie, a Twoje obawy dotyczą czegoś innego.
-Bingo! Znowu wygrałaś. Jak Ty to robisz?
