Oni. Babcia

-Czekam właśnie na rozprawę. Trochę nawywijałem i teraz jakoś chciałbym się z tego wyplątać. Babcia już nie żyje, a ona by mi pomogła. Znała wielu lekarzy. Bo ja mam taką chorobę i może sąd to wziąć pod uwagę albo skierować mnie na przymusowe leczenie. Wie Pani, jaka to choroba?

-Schizofrenia.

-Zaskoczyła mnie Pani. Skąd Pani to wie? Pewnie pracowała Pani z takimi jak ja.

-Powiedzmy…

-Tak, mam schizofrenię, zdiagnozowaną, i trochę narozrabiałem. Babcia mi pomagała jakoś to ogarnąć. Była nauczycielką chemii w dobrym liceum. Udzielała korepetycji. Produkowała przyszłych lekarzy. Drzwi do mieszkania się nie zamykały. A gdy zachorowała, żaden z byłych uczniów nie mógł jej pomóc. Została z tym sama. Z moją chorobą też sobie nie poradzili. Nie potrafili mi dobrać leków. Gdy skończyłem szkołę, zaczęły się konflikty z prawem, ale urzędnicy nie wiedzieli, że jestem schizofrenikiem. Babcia zawsze mnie jakoś z tego wyplątała. Opłacała prawnika. Mama ma własne życie. Pracuje za granicą. Wyjechała, gdy byłem w gimnazjum. Babcia mi wyrobiła papiery. Jest w nich napisane, że mogę samodzielnie funkcjonować. Nawet bez leków. Po co mi one. Ja się bardzo dobrze czuję. Mogę załatwić dzieciakom korepetycje. Z różnych przedmiotów. I to u takich nauczycieli, że bez problemu dostaną się na każde studia. Dużo rzeczy mogę.

2 myśli na temat “Oni. Babcia

  1. Ilekroć czytam lub słyszę gdzieś o jakiejś babci, od razu przypominają mi się obie moje. Moja Busia Joasia też dużo dla mnie w życiu zrobiła. Zawdzięczam Jej naprawdę sporo. Dzięki Tobie znowu o Niej pomyślałem 🙂 A i bez tego myślę często 🙂 Dziękuję.

    Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz