-Jeszcze klucze.
-Proszę.
-Śmierdzi tu niemiłosiernie. Królikiem. A była rozmowa, że nie przyjmujemy zwierząt. Złamała Pani warunki współpracy, zatem okłamała mnie Pani.
-Ale to królik koleżanki. Na kilka dni miał tu zostać, bo ona wyjechała do domu. I tam została, a królik został tutaj.
-Nie interesują mnie motywy, którymi Pani się kierowała. W mieszkaniu śmierdzi króliczym moczem i jest brudno. Powinnam Panią dodatkowo obciążyć kosztami sprzątania i dezynfekcji. Co to jest?
-Płótno. Rozwiesiłyśmy je z koleżanką, aby podzielić pokój na części.
-Nie wolno Pani było wiercić w ścianach.
-Wiem, ale ja chciałam mieć jakiś kąt. Bo w dzieciństwie nie miałam nawet własnego pokoju. Jeden pokój dzieliłam z rodzeństwem. Potem pokłóciłam się z rodziną. Praktycznie się nie odwiedzamy.
-Te wszystkie worki z rzeczami należą do Pani?
-Tak. Zostało jeszcze coś na balkonie, ale to niech Pani komuś wyda. Może jakiejś organizacji, bezdomnym.
-Proszę to ze sobą zabrać albo wyrzucić.
-To może wyrzucę.
-Królika z klatką i jego rzeczami też proszę zabrać.
-Właściwie ten królik to mój przyjaciel. Dawniej czułam się taka samotna, a teraz, odkąd go mam, jest mi raźniej samej w wielkim mieście. Trochę kosztuje jego utrzymanie. Wszystko wydałam na weterynarza. A od dwóch tygodni szukam pracy i nic. Nawet na bilet nie mam.
-A rodzice?
-Nie są razem. Mama ma osobowość depresyjną, a tata odszedł od niej, gdy zaczęła się choroba. Mamy słaby kontakt.
-Ok, proszę znieść te rzeczy do kontenerów, a potem odwiozę Panią na dworzec.

Królik w egzystencjalnej potrawce🙂
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Trzeba było aż choroby mamy na koniec, żeby okazano bohaterce trochę zrozumienia… Żal mi i jej i tego króliczka.
PolubieniePolubione przez 1 osoba