-Jak wyglądam?
-Jest nieźle.
-Nieźle jak na mnie czy nieźle, bo jest nieźle.
-Oj, czepiata jesteś.
-Chcę, aby mnie dobrze zapamiętał. Sama widzisz, co się dzieje. Myślisz, że okażę się dla niego atrakcyjna?
-Jeśli będziesz czuć się jak g*wno, to będziesz wyglądać jak g*wno i on tak Ciebie odbierze.
-To mi powiedziałaś. Dzięki, że zgodziłaś się zająć dzieciakami. To lecę. Nie kładźcie się za późno.
-Bawcie się dobrze.
Półtorej godziny później. Po mieszkaniu buszują dzieciaki, które postanowiły nie kłaść się spać o zwykłej porze. Słychać, jak wchodzi ona.
-Otwórz wino.
-Już po randce?
-Otwieraj.
-Nie mamy wina.
-Mamy. Dzieciaki do swojego pokoju, ale już!!! Zęby umyte? To migiem do łazienki, a potem spać!!!
-Kieliszki w zmywarce.
-Nastaw ją więc.
-Dlaczego wyżywasz się na mnie z powodu nieudanego spotkania, co było do przewidzenia?
-Przynieś książkę i czytaj.
-Dzieciom na dobranoc Ty powinnaś.
-Nie dzieciom. Nam poczytaj.
-Co byś chciała? Może Tołstoja?
-Może nie. Może poezję.
-Rilke?
-Dzieciaki spać!!! Mama chciałaby odpocząć. Dzisiaj sami poczytajcie. Już trochę umiecie. Czego Was uczą w tej szkole?
-Zaogniasz sprawę. Przestań.
-Ty przestań. Co robisz z winem?! Hej, zapłaciłam za nie, a Ty je wylewasz. Pieniądze topisz. Nasze wspólne.
-Idź do nich. Ale najpierw zmyj to coś z twarzy. Wyglądasz jak…
-Jak g*wno. Powiedz to wreszcie! Powiedz w końcu, że wyglądam jak g*wno.
-Sama to powiedziałaś.
