One. Doktorat

-Mogę Pani zająć chwilkę?

-Proszę.

-Siedzi Pani taka zamyślona. Chciałabym zaproponować Pani udział w ankiecie. To nieobowiązkowe oczywiście.

-Jaka to ankieta?

-Pracuję nad doktoratem i chciałabym Pani zadać kilka pytań, jeśli Pani pozwoli. Mogę też wysłać ankietę na e-mail, jeśli tak by Pani było wygodniej.

-Poproszę na e-mail. Jestem tu tylko przypadkiem. Nie jestem pacjentką.

-Nie, a ja pomyślałam… Nieważne. W takim razie…

-Może ankieta przyda się komuś, albo roześlę ją po znajomych. Może ktoś zechce podzielić się swoją historią?

-Dziękuję, byłabym zobowiązana.

-Miałam kiedyś znajomą, która robiła doktorat z nauk przyrodniczych. Wciąż opowiadała, jakie ma zajęcia, co miesza w probówkach, jakie komórki, co podaje myszom i kiedy wyniki. Nie potrafiła żyć bez zajęć na uczelni. Nie miała innych tematów do rozmowy jak tylko praca naukowa. Rozmawiała posługując się głównie naukowym żargonem. Znajomych i kontaktów poza środowiskiem naukowym również nie miała. Mało czytała, chyba że prasę naukową związaną ze swoją dziedziną. Przy bliższym poznaniu okazała się cholerną nudziarą.

-E-mail z ankietą do Pani już wysłany.

-Dziękuję, do zobaczenia.

Wieczór.

-Pomożesz jej w lekcjach? Niczego nie kumam z tego polecenia. Dzisiaj znowu był problem w szkole i jechałam na złamanie karku. Chcę się przejść. Wziąć Ci coś z osiedlowego?

-Pomogę, daj. Niczego nie potrzebuję. Spotkałam dzisiaj dziewczynę, doktorantkę. Wysłała mi ankietę do wypełnienia. Trzeba napisać zakończenie. Tak jest w poleceniu do zadania.

-Znowu będziesz trąbić po ludziach o naszych sprawach?

-Tym razem zatrąb Ty, jeśli potrafisz.

-Ty jesteś specjalistką od kreowania fikcji literackiej.

-Nie powiedziałam, że się tym zajmę.

-Ale nie odmówiłaś. Podczas wywiadów dla studentów byłaś już bezdomną, schizofreniczką, bezrobotną, ojcem rodziny. Kim jeszcze nie byłaś? Osiedlowa Matka Teresa. I po co Ci był ten doktorat?

-Idź już, nie nakręcaj się.

-Udostępniłam Twoje teksty znajomemu. Był nimi zachwycony.

-I kto tu pierze publicznie nasze brudy?

-Uważaj na niego, jest kobieciarzem. Będzie starał się Ciebie uwieźć. Prosił o więcej tekstów.

-To mu je daj. Jestem odporna na działanie męskich hormonów szaleństwa.

-Może na swojej drodze nie spotkałaś nikogo, kto byłby zdolny do uwiedzenia Ciebie.

-Wiesz, nie pokazuj mu więcej tekstów. Niech sam kombinuje, gdzie i jak je znaleźć.

 

 

 

 

Dodaj komentarz