-Co jest?
-Nic. odpocznę chwilę.
-Siedząc na schodach?! Może zrobimy sobie krótką przerwę, gdy trochę ogarniemy?
-Te szczeble poręczy niedługo wypadną. Wyrobiły się przez wszystkie lata.
-To już nie ma znaczenia. Nowi właściciele zdecydują, co z nimi zrobić. I tak trzeba odnowić całe schody, ale to im zostawiasz. Wiedzą, na co się porywają. Dom jest do remontu, zwłaszcza dach, który lekko przecieka.
-Został nam jeszcze strych.
-Zniesiemy klamoty na dół, a potem zadzwonię po kuzyna. Pomoże nam je zawieźć…
-Mogłam nie zgadzać się na opróżnianie domu przed wyprowadzką.
-Dobrze zrobiłaś. Komu chciałaś zostawić ten bałagan? Chodź, napalę w piecu. Spalimy…
-Jeszcze posiedzę, sorry, ale nie mam natchnienia. Opadłam z sił.
-Rozpalę, a potem wrzucimy do pieca wszystko, co papierowe. Te kartony zawierają blisko 40 lat życia Twojej rodziny. Chcesz, aby ktoś inny tam zaglądał? Skąd wiesz, co z nimi zrobi? Rusz się, trochę zostało. Do kiedy masz się stąd wynieść?
-Do piątku dali mi czas.
-Niedługo zrobi się ciemno. Lepiej wyjechać za dnia. Zwierzęta na drodze. Brak oświetlenia… Jak długo chcesz tak siedzieć?
-Spędziłam tu kawał życia. Gdy piętro domu było niewykończone, siadałyśmy na schodach i budowałyśmy na nich bazę. Obserwowałyśmy okolicę z okna na strychu. Często suszyło się tam pranie. Miał być dla mnie.
-Teraz Ci się zebrało na sentymenty. To tylko miejsce. Nie dałabyś rady utrzymać domu i go poprowadzić. Nie mieszkałaś tu od czasu studiów. Dom jest niedoinwestowany. Wymaga sporych nakładów finansowych. To cud, że tak szybko udało się znaleźć kupca i to bez pośrednictwa agencji.
-W zeszłym roku ekipa rozebrała na podwórku drewnianą chałupę.
-Skończyło się coś, aby zaczęło się coś. Dom trafi w dobre ręce.
-Oni chcą przebudować podwórko. Stary ogródek z ziołami i warzywami zasypać korą, a na ich miejscu posadzić iglaki.
-O gustach się nie dyskutuje.
-To wbrew naturze. Kora zakwasza glebę. Jaśminowce i pigwowce mają być wycięte. Słyszałam, jak o tym rozmawiali. W piwnicy jeszcze stoją słoiki z dżemem z pigwy sprzed kilku lat.
-Nie masz wpływu na to, co zrobią kolejni gospodarze. Wolnoć, Tomku, w swoim domku.
-Stare drzewa owocowe w ogrodzie też wytną. Zobaczysz.
-Nie miałabyś czasu ani sił, aby się nimi zajmować. Zdziczałyby.
-I tak są dzikie. Może zostaniemy tu na jeszcze jedną noc?
-No dobrze, ale od rana ostro bierzemy się do pracy. A teraz szykuj coś na rozpałkę.
