Bigos

-Odłóż ten telefon. Robimy listę zakupów.

-Magda jedzie nocnym pociągiem. Wspieram ją i piszę z nią. Bądź i Ty empatyczny.

-A Ty empatycznie pomóż mi stworzyć listę zakupów, skoro dotąd o niej zapomniałaś. Oczekujemy gości. Co robiłaś przez cały dzień?

-Przeglądałam książki kucharskie w poszukiwaniu czegoś na stół. Czegoś smacznego, prostego i niedrogiego jednocześnie.

-I co wymyśliłaś?

-Bigos.

-Bigos?! Na służbowej kolacji?! Wiesz, ile od niej może zależeć?! Mam objąć kierowanie laboratorium, a Ty chcesz podać bigos mojemu pryncypałowi, który przyjdzie do nas z żoną?!

-Tym bardziej nie rozumiem, co ma do tego bigos. Jeśli nie ufasz moim umiejętnościom…

-Nie zmieniaj tematu. Tu nie chodzi o bigos, tylko…

-Mój drogi, nie będzie miało znaczenia, co postawimy na stole. I tak najważniejsze w całej zabawie będzie to, jak skomplementujesz tyłek i nienaturalnie długie rzęsy żony dyrektora. Swoją drogą ciekawe, czy ona jeszcze zmieści się w drzwiach. Rośnie w oczach, a właściwie w biodrach.

-Przestań. Jutro z samego rana, zanim dzikie tłumy wypełzną na ulice, jedziemy do marketu. Co tam kupujemy?

-Do bigosu potrzebuję kapusty kiszonej i słodkiej, warzyw, suszonych śliwek…

-Kobieto! Zapomnij o bigosie. Podajmy im coś wyjątkowego, coś popisowego. Celowo zaprosiłem dyrektora do domu, żeby spokojnie porozmawiać. Zajmę się alkoholem, bo wiem, jaki preferuje, a Ty jego żoną tak, jak się umówiliśmy. Odłóż telefon wreszcie! Magda dojedzie do celu bez względu na to, co będziesz wypisywać.

-Nie gorączkuj się tak. Gdy byliśmy na wyścigach, żona Twojego szefa nie ruszyła niczego z budki ani z barku tłumacząc się dietami i stanem swojej cery. Poza tym jest zwolenniczką domowego jedzenia, tak powiedziała. A on dodał, że jego małżonka wyśmienicie gotuje. Jadłeś kiedyś coś przyrządzonego przez nią? Ja bym nie miała odwagi. Kiedy ona ma gotować i dla kogo? Całymi dniami biega do salonów piękności, uroda to rzecz gustu naturalnie, albo po galeriach wydając jego pieniądze i żrąc lody. Czy wiesz, że ona nie dostrzega różnicy pomiędzy nazwami: Monako i Maroko, a Ty chcesz ją podjąć niczym cesarzową?

-Ożeniłem się z najurodziwszą i najinteligentniejszą kobietą, jaką nosiła ziemia. Gdybym wiedział, że w zestawie otrzymam upór i determinację, poprosiłbym o egzemplarz bez gratisów.

-Dziękuję, mój dzielny, opanowany mężczyzno o przenikliwym umyśle. A ja otrzymałam w zestawie pragmatyzm, uporządkowanie i planowanie od ogółu do szczegółu. O seksownym mózgu tym razem nie wspomnę. Mogę przygotować przekąski i sałatkę.

-A o przygotowanie bigosu poprosilibyśmy… może Twoją mamę?

-Uwielbia Ciebie i Twoje poczucie humoru. Zawsze Cię lubiła. Zgodzi się nawet bez kwiatów.

-Kupimy jej składniki. Moja natomiast zajmie się… czym mogłaby się zająć?

-Niech coś upiecze, jeśli jej się chce.

-Przekonam ją.

-Do mnie też?

-Do Ciebie już się przekonuje.

-Mąż sklepowej tako rzekł.

-Nie sklepowej, tylko pracownika obsługi klienta w antykwariacie.

-Do usług.

 

 

Dodaj komentarz