-Pięknie urządzone mieszkanie. Ze smakiem. Stylowe. Gratuluję.
-Dziękuję. Cieszę się, że Ci się podoba. Napijemy się czegoś?
-Poproszę wodę z cytryną.
-Proszę bardzo. Chyba jeszcze mam. Tak rzadko ktoś tu zagląda, że z czasem przestałam robić zapasy.
-Tym bardziej dziękuję za zaproszenie. Czuję się zaszczycona.
-Poprosiłam o spotkanie u mnie, ponieważ ostatnio mam coraz mniejszą ochotę na wychodzenie z domu.
-A ja chciałam Cię gdzieś wyciągnąć, zwłaszcza że jest piękna pogoda.
-Proszę, Twoja woda.
-Dzięki. Jak długo zamierzasz ukrywać się przed światem?
-Tak długo, jak to konieczne. Nie wiem, co mam ze sobą począć. W robocie się sypie, mówiłam Ci.
-Współczuję.
-Nie trzeba. To było do przewidzenia. Chcę stamtąd odejść, wyjechać gdzieś, ale nie wiem, co zrobić z mieszkaniem. Może nalać nam wina?
-Dla mnie niekoniecznie, ale jeśli masz ochotę… śmiało. Jakie konkretnie masz plany odnośnie przyszłości? Wyklarowało się coś?
-Nie, bezskutecznie szukam pracy. Na razie telefon milczy. Tracę nadzieję na zmianę.
-Może nie będzie tak źle. Jeszcze coś ruszy w najmniej spodziewanym momencie.
-Może. Czasami myślę, że zawodowo chciałabym sprzątać. Założyć własną firmę sprzątającą. Marzę o pracy w miejscu, w którym nikogo nie będzie obchodzić, kim jestem i co mam do powiedzenia. Chciałabym zająć się swoimi powtarzalnymi czynnościami i iść do domu. Pomyśl, jaka ciekawa mogłaby być praca w kawiarni sieciowej albo w fastfoodzie? Codziennie robisz to samo i niczym się przejmujesz. Nie podejmujesz żadnych decyzji, które mogłyby zrujnować zakład pracy. Od tego są inni. Nie zostajesz po godzinach, bo trzeba obliczyć słupki.
-Masz wyczucie smaku i lubisz porządek. Nadawałabyś się, tylko czy nie szkoda Ci wysiłku włożonego we wszystko, co do tej pory udało Ci się osiągnąć?
-A co ja takiego osiągnęłam?! Tyram w dwóch miejscach, aby spłacać mieszkanie i nie umrzeć z głodu. Wszystko staram się robić na błysk, aby inni byli ze mnie zadowoleni. Tak było od dziecka. Wpojono mi posłuszeństwo. Uczono, że dziewczynka powinna być pachnąca, czyściutka, nie bawić się z chłopakami. Spuszczać wzrok, gdy inni do niej mówią. Słuchać starszych. Pomagać im bez względu na chęci. Dobrze się uczyć. A ja jak głupek łykałam te zasady, chłonęłam je jak gąbka. Przynosiłam do domu świadectwa z wyróżnieniem. Czy wiesz, jakie to uczucie nie być dość dobrym?
-Nie wiem. Ani razu nie otrzymałam świadectwa z czerwonym paskiem.
-Zadania z matematyki liczyłam w pamięci, zanim nauczyciel objaśniał rozwiązanie na tablicy. Ani razu nie miałam braku zadania domowego. Ani razu nie dostałam jedynki. Pomagałam, ile mogłam, aby dom lśnił. Podejmowałam gości służąc im czym chata bogata. Nie przeklinałam, bo dziewczynce nie wypada. Nie wspinałam się na drzewa. Co niedziela białe rajstopki, spódniczka i do kościoła. Potem pomoc przy obiedzie z dwóch dań. Potem zmywanie. I tak do przeprowadzki. Studiowałam i pracowałam jednocześnie, aby odciążyć rodzinę. Czasami ze zmęczenia zasypiałam na wykładach. Wreszcie przestałam na nie chodzić. Po studiach nadal pracowałam w kawiarni, bo nie chciałam wracać do rodzinnego miasta. Liczyłam na zmianę i ona wreszcie nadeszła. Przeszłam przez sito rekrutacyjne i zaczepiłam się w banku jako kasjerka. Kupiłam to mieszkanie po atrakcyjnej cenie. Należało do córki znajomej z pracy. Jeden pokój wynajęłam i tak mi się udawało przez jakiś czas je spłacać. Obecnie nie mam siły harować jak wół, a w weekendy dorabiać prowadząc zajęcia z unijnego projektu. Starzeję się. Zwalniam tempo. Nie wyrabiam progów procentowych. Coraz częściej mówi się o redukcji etatów.
-Skąd wiesz, że mowa o Tobie?
-Czuję to.
-Może to początek dobrych zmian?
-Nie, to początek zapaści. Zajmiesz się tym mieszkaniem? Nie wynajmę go.
-Nie mogę.
-Ty też przeciwko mnie.
-Nie mogę zająć się tym mieszkaniem, bo nie mam na nie pomysłu, nie jest moje i nie będzie.
-Znasz je. Kiedyś mieszkałaś tu z … Od początku wiedziałam, że Wam nie wyjdzie.
-I dlatego nie zajmę się nim. Za dużo wspomnień.
