-Proszę Pani, a gdybym Panią oprowadził, pokazał zamek, wzgórze. Za parę złotych. Moglibyśmy jeszcze las zwiedzić, i kapliczkę zobaczyć. Nie pożałuje Pani.
-Nie trzeba, dziękuję. Jakoś sobie poradzę.
-Ale mogłaby Pani się zgubić. A ja dobrze znam tutaj wszystko. Mieszkam… Mieszkam tam w dole. Widzi Pani z ten dom z czerwonej cegły?
-Widzę. Faktycznie z czerwonej cegły.
-To ja w nim mieszkam. I to okno na górze, prawie pod kominem, z którego leci dym?
-Widzę.
-To okno mojego domu. Mam tam pokój z bratem, takim małym, bo starszy już się wyprowadził od nas do dziewczyny.
-Mama wie, że tu jesteś i rozmawiasz np. ze mną?
-Wie, mówiłem jej: idę na zamek.
-A ona co na to?
-Tylko nie wracaj zbyt późno.
-Nie zimno Ci w tej bluzie?
-Trochę, ale ciepła jest. Z kapturem, ale ja nie nakładam kaptura. Nie jestem jakimś sebiksem. To znaczy czasami nakładam, gdy pada albo wieje, ale teraz nie wieje… tak bardzo.
-Widzę, że zmarzły Ci ręce. Miałbyś ochotę na herbatę? Cieplutką, z miodem i cytryną?
-E, nie. Piłem już.
-A ja dzisiaj jeszcze nie. Ale mam propozycję dla nas. Pójdziemy do pobliskiej kawiarni i powiesz mi, którą herbatę można wypić. Jak słusznie zauważyłeś, nie jestem stąd i nie znam wszystkich miejsc, więc proponuję, abyś poszedł ze mną i pomógł w wyborze. Co Ty na to?
-Zgoda. Pokażę Pani, gdzie nie ma wielu ludzi i tam najlepiej zająć miejsce. Będzie Pani mieć widok na dziedziniec zamku.
-Jak masz na imię?
-T.
-A Pani?
-Ilona.
Kilka minut później:
-Zamówiła Pani dwie?
-Tak, jeden dla Ciebie. Sama nie dam rady opróżnić dwóch kubków. Zauważyłam, że bardzo ładnie, starannie się wypowiadasz. W której klasie jesteś?
-W czwartej.
-Pani polonistka może być z Ciebie dumna.
-Pan. Powiedział, że widać poprawę, odkąd przychodzi do mnie pani studentka z akademii.
-Udziela Ci korepetycji?
-Yyyy. Pomaga w lekcjach i czasami zabiera na spacery. Dzisiaj miała przyjść, ale coś jej wypadło, to przyszedłem na zamek. Tutaj zawsze jest ciekawie.
-Już wiem. Jesteś podopiecznym fundacji, która zajmuje się pomaganiem dzieciom mającym przejściowe trudności w nauce.
-Pan pedagog ze szkoły namówił mamę, aby mnie zapisała.
-Brawo.
-Ale to obciach chodzić z panią studentką na spacery.
-Dlaczego obciach?
-Bo wolałbym z jakimś panem. Poszlibyśmy na pokazy albo do kina.
-To może zgłoś swoją propozycję panu pedagogowi.
-Zobaczę. Ale Pani powoli pije.
-Cieplej Ci trochę?
-Tak. Gdy dopijesz swoją, to się pożegnamy. Miło było Cię poznać.
-Jak Pani tu jeszcze przyjedzie, to wie Pani, gdzie mnie znaleźć. Mogę już iść?
-Jasne, że tak. Zmykaj.
