-Autobus Pani uciekł?
-Tak, zagadałam się z koleżanką i nie zdążyłam. Odprowadzałam ją do pociągu i trochę się przedłużyło. Ale dzięki temu możemy wspólnie pokonać ten odcinek drogi.
-Nie ma tego złego. Wakacje, urlop?
-Powiedzmy, że urlop. Od życia.
-Brzmi poważnie. Chętnie posłucham.
-Hahaha. Myślałam, że to ja posłucham.
-Co by Pani chciała usłyszeć?
-Wszystko, o czym Pan chciałby opowiedzieć.
-Nie daje Pani za wygraną. To mi się podoba.
-Od czego Pan zacznie? Po rejestracji poznaję, że tubylec.
-Tybylec i tambylec.
-Już jestem zaintrygowana.
-Jadę do kolegi. Będziemy planować wyprawę.
-Uuuu. Dokąd?
-Mongolia. Chiny. Pustynia Gobi.
-Podziwiam i zazdroszczę, ale nie zawistnie. Pana pasją są podróże?
-W pewnym sensie tak. Pasja pomogła mi przetrwać ciężkie chwile po wypadku. Przeszedłem załamanie. Nie wiedziałem, czy będę chodzić. Wracaliśmy z kolegą z Holandii. Byliśmy po pierwszym roku studiów i chcieliśmy trochę zarobić. Kolega prowadził. Ja się zdrzemnąłem. Wypadek zdarzył się krótko po przekroczeniu granicy z Polską. Obudziłem się w szpitalu. Kolega wyszedł z tego bez szwanku, gorzej było ze mną. Operacje. Jedna, potem druga. Żmudna i kosztowna rehabilitacja.
-A co było potem?
-Potem… potem zostałem przywieziony do domu rodziców. Znajomi odsunęli się ode mnie. Podobnie jak dziewczyna, której chciałem zaimponować forsą. Pozostał jeden kolega. Ten, do którego jadę. Powtarzał mi, podobnie jak rodzice, którzy ani razu we mnie nie zwątpili, jeszcze staniesz na nogi, bracie. Pojedziemy kiedyś na wyprawę dookoła świata. Na rowerach. Odtrąciłem go, ale się nie poddał. Przyjaźń przetrwała lata.
-Na Gobi wybieracie się na rowerach?
-Zgadłaś. Pojedziemy koleją, a potem rowerami.
-Niesamowite.
-Wcale nie. Żyj pasją, wtedy nie zestarzejesz się tak szybko. Założyłem kameralną agencję turystyczną. Pomagam innym spełniać podróżnicze marzenia.
-To pięknie.
-Ślad po wypadku został. Na studia nie wróciłem. Dostałem rentę i miałem do wyboru: skończyć ze sobą albo żyć dalej tak, jakbym miał umrzeć jutro. Wybrałem drugie. Staram się nie tracić czasu na pierdoły takie jak np. oglądanie mało wartościowych programów, głupich filmów albo uganianie się za kimś, kto na to nie zasługuje. Starannie dobieram znajomych. Obecnie nie mam ich wielu. Dawni koledzy pobudowali domy, wyjechali za pracą, założyli rodziny. Ja zostałem przy rodzicach. Chcę być ich podporą, by oddać im to, co od nich otrzymałem przez te wszystkie lata.
-Możesz mnie zostawić na krzyżówce?
-Nie ma sprawy. Wiesz, Ty też masz to w oczach.
-Niby co?
-Siłę charakteru. Po co naprawdę przyjechałaś do Z.?
-Leczyć złamane serce. I tu mnie masz.
-Poradzisz sobie. Nie zasłużył na Ciebie.
