-Mężczyzna powinien mieć swoją jaskinię, wiesz, takie miejsce, azyl, w którym może robić, co mu się podoba. Może mieć tam artystyczny bałagan. Ja mam takie miejsce. Piwnicę. Wykonuję tam małe dzieła. O, takie.
-Zgadzam się z Tobą całkowicie. Gawra jest chłopu niezbędna do życia. Człowieczeństwo tego, kto nie ma oznaczonego przez siebie terytorium, jest niepełne, wybrakowane, co odbija się na reszcie życia i relacjach. Bez względu na to, co mężczyzna robi w tym sanktuarium, powinien dążyć do tego, by je zachować. Kobieta nie powinna tam niczego przestawiać, chyba że coś zagraża bezpieczeństwu jej i ewentualnych sąsiadów.
-Ja w swoim robię różne rzeczy. Ciągle zmieniam przemeblowanie. Układam sprzęty, lutownice. Włączam sobie japońskie filmy, zapalam kadzidła. A żonka wciąż mnie woła, że niby jestem jej potrzebny, np. do obierania jajek przepiórczych ze skorupek. Wczoraj ok. trzech godzin je skubałem, wyobrażasz sobie?
-Wyobrażam tym bardziej, że uwielbiam obierać przepiórcze jajeczka, a wcześniej przyglądam się im długo, bo są prześliczne. Gotuję je w ogromnych ilościach, następnie obieram ze skorupek i pieczołowicie układam w miseczkach. Potem zastanawiam się, jaką sałatkę przygotować na ich bazie. Tą sałatką, którą właśnie spożywamy, obdarowuję innych.
-To będziesz je obierać dla nas, bo ja nie mam cierpliwości.
-Nie ma sprawy. Mnie to uspokaja. A mężczyźnie trzeba stworzyć warunki do rozwoju, bo inaczej skiśnie, stanie się zgorzkniały i z czasem bezużyteczny. Pomijam fakt, że jeśli żona mu tego nie zapewni, to zacznie poszukiwać szczęścia gdzie indziej niż u niej.
Do rozmowy włącza się młoda mężatka.
-Ty go nie tak nie nastawiaj przeciwko mnie.
-Kto tutaj kogo i na co nastawia?
-A gdzie ja mam mieć własne miejsce, w którym zaszyję się po ciężkim dniu?
-Tam, gdzie je sobie stworzysz.
