Przeważnie zajmuję stoliki w jak najdalszej części sali głównie dlatego, by mieć chwilę ciszy i poukładać myśli, zanim nadam im formę słów. Właśnie serwowano mój idealnie przyprawiony, grillowany stek z sałatką owocową, gdy zza pleców kelnerki (zdecydowanie przesadziła ze sztucznymi rzęsami) usłyszałam najpierw bukiet wulgaryzmów, a potem, gdy pracownica restauracji się oddaliła, ujrzałam ich dwóch ubranych w markowe rzeczy m.in. z krokodylem w logo. Skórzane kurtki zostały niedbale zarzucone na oparcia wolnych krzeseł. Postanowiłam oszczędzić sobie przytaczania wszystkich wyrażeń uznanych za nieparlamentarne, zatem wybaczcie, że wpis będzie nieco okrojony.
-Ja mu mówiłem, że może mnie pocałować w d… i tyle! Tak może powiedzieć do starego, ale nie do mnie. Mówiłem mu tyle razy, idź w p… Jak Ci się nie podoba, to wynocha.
-Ale mu nagadałeś. Niech gamoń idzie do Dyra. Hahaha… Stary nam g… zrobi, a ten gamoń z księgowości nawet nie piśnie, żeśmy na konto firmy się nażarli i obkupili. Nie połapie się, a w razie czego coś się wymyśli. Stary wszystko łyknie, bo po ósmym audyt i teraz tym żyje, a potem nie będzie mu się chciało tego ciągnąć.
Profil tego w bluzie z logo z krokodylem zdradza braki w uzębieniu. Oba łokcie nadal trzyma na blacie stołu. Kufel z płynnym złotem jest przechylany w taki sposób, jakby świadczył o ogromnym pragnieniu konsumującego. Przywołuje kelnerkę. Ta trzepocząc zbyt długimi rzęsami przyjmuje zamówienie.
-Przydałoby się gdzieś ruszyć, d… ogrzać, nie? – zagaduje ubrany w koszulkę polo z koniem w logo – może jakaś Malta, Cypr. Co powiesz?
-Ósmego masz rozwód, co nie?
-No.
-To po ósmym. Weźmie się lewe zwolnienia. Nie będziemy latać po firmie, bo ktoś tam robi audyt. Zwalimy wszystko na księgowość. Niech się martwi. Stary i tak nam ch…. płaci.
-To mówiłeś, że gdzie lecimy?
-Może Cypr, co?
-Może być Cypr. Jakieś dziwki bierzemy czy ciągniesz swoją starą?
-Gdzie tam starą.
-To bierzemy kogoś stąd czy tam na miejscu zaciągniemy?
-Lepiej na miejscu. Po co nam kłopoty. I tak stara mi żyć nie daje. A dzisiaj szukamy jakiejś love?
-Wiesz co? Chyba nie powinienem tak przed sprawą. Mogę mieć problemy w sądzie.
-Ok, to dzisiaj sobie odpuścisz, a ja najwyżej pójdę do niej.
