Kuzyni

-Możesz oprzeć ją o stół – gość hotelowy w wieku 50 + wydał polecenie swojemu towarzyszącemu koledze – Nie będzie Pani przeszkadzać? – bardziej stwierdził niż zapytał.

-Nie, w żadnym wypadku, odpowiedziałam przełykając grecką sałatkę.

Jadalnia była pełna. Stolik, przy którym siedziałam, oferował trzy wolne miejsca. W myślach poganiam Ewę. Szybciej, mała, bo niebawem skończy się cierpliwość chcących się posilić przy tym stoliku, a ja nie mogę uśmiechać się w nieskończoność i tłumaczyć, że to miejsce czeka na Ciebie. Odnoszę wrażenie, że konstruktor jadalni nie przewidział pełnego obłożenia hotelu ani tego, że wszyscy goście wpadną na pomysł, by zjeść śniadanie o tej samej porze. Nie wziął też pod uwagę, że nie wszyscy konsumujący mieszczą się w rozmiarze XS, dlatego co jakiś czas obijaliśmy się o siebie.

-Powinniśmy się najpierw zapytać Pani, czy pozwoli nam się dosiąść – powiedział w moim kierunku jeden z zainteresowanych.

-Proszę, wprawdzie jedno miejsce czeka na koleżankę, ale ona chyba prędko nie zejdzie.

Znam Ewkę. Świetna babka, idealny kompan na spontaniczne wypady, ale poranki ma straszne. Dużo gorsze od moich. Nie należę do grona cierpliwych, więc nie czekam, aż misternie ułoży fryzurę, a wcześniej natłuści się po kąpieli jednym z tych ekospecyfików produkowanych w jej domowym laboratorium. Z reguły budzimy się i schodzimy na śniadanie o różnych porach. Tak było i tym razem.

-W takim razie my Pani potowarzyszymy, jeśli Pani pozwoli.

-Będzie mi ogromnie miło.

-Kule mogą tak zostać?

-Mogą.

-Jeden z panów zajął miejsce za stołem, a drugi poszedł po coś do jedzenia dla nich obu.

Stół szwedzki z minuty na minutę stawał się coraz uboższym. Opiekun niepełnosprawnego mężczyzny co jakiś czas donosił potrawy, z których wydzielał dwie porcje.

-Gdybyśmy zeszli wcześniej, wybór byłby większy, powiedział do podopiecznego.

-Proszę się tym nie przejmować. Gdy część gości wyjdzie, obsługa uporządkuje stół i doniesie małe co nie co, wtrąciłam.

-Pani pewnie na festiwal?

-Zgadza się. A Panowie?

-My też. Zna Pani program?

-Tak, mam ulotkę.

-Myśleliśmy, że nie dojedziemy. Jego tak bolało, że nie wiedzieliśmy do końca, czy wsiadać w samochód. Ale uparł się, abyśmy tutaj przyjechali. I jesteśmy. Gdyby Pani wiedziała, jaki on jest uparty. A jaki problem z noclegiem. Niczego nie można było znaleźć po atrakcyjnej cenie. W ostatniej chwili podjechałem tutaj i mówię, że jeśli niczego nie będzie, to rezygnujemy z koncertów.

-Ale Panowie mieli szczęście.

– Ostatni pokój wolny, na parterze, więc dla niego wygoda.

-Nie mieli panowie wcześniejszej rezerwacji?

-Nie, my jeździmy, jak to się teraz mówi, bez planu.

-To ciekawe.

-Wie Pani, właściciel kul odezwał się po chwili milczenia, kiedyś miałem wszystko zaplanowane i wszystkiego sobie odmawiałem. Chciałem wybudować dom. Działka była. Pieniądze też. Rodzice trochę pomagali. Mieliśmy gospodarstwo. Zaczęliśmy odkładać. Stanął dom w stanie surowym. Potem… Potem był wypadek i wszystko runęło. Nie chciało mi się żyć. To mój kuzyn. On mnie wyciągał, zbierał na krótkie wycieczki. Tłumaczył, że niczego w życiu nie widziałem. Pora to zmienić. On się mną opiekuje podczas wyjazdów. Prowadzi samochód. Wymyślamy wspólnie, gdzie jechać, co zobaczyć. I tak trafiliśmy tutaj. Piękne koncerty, prawda?

Ewcia właśnie zeszła. Przywitała się z nami i poszła wybrzydzać.

-O, tak. Dodatkowo można przysłuchiwać się próbom, jeśli ktoś lubi.

-Pani już kiedyś była na tym festiwalu?

-Staram się przyjeżdżać co roku. A to moja koleżanka, która z chęcią mi towarzyszy. Prawda?

Ewcia macha i posyła uśmiech.

-My dopiero od jakiegoś czasu tak podróżujemy. Jestem na rencie, więc trzeba trochę odkładać, aby gdzieś pojechać.

-A jaka jest szansa, że Pan się tego pozbędzie, zapytałam wskazując na kule.

-Prawie żadna, tak mówią lekarze. Dlatego, wie Pani, jeżdżę gdzie się da, aby nie zasiedzieć się w domu. Dzieci prawie dorosłe, dają sobie radę. A my dwaj w drogę.

-Nie boją się Panowie tak bez pewności noclegu?

-Nie, po wypadku już niczego się nie boję. Co mam do stracenia? Mówię do kuzyna, najwyżej będziemy nocować w aucie, ale to się jeszcze nie zdarzyło. Jeździmy po festiwalach, jakiś imprezach, koncertach. Tam, gdzie człowiek zawsze chciał być, ale nie był. Już mówiłem Pani dlaczego.

 

 

 

Dodaj komentarz