Zamiast kawiarni, pubów i multipleksów należałoby budować dworce kolejowe. Gdyby nie one, większość ludzi nie spotkałaby się i nie miałaby o czym rozmawiać. Nie poznałoby się wiele par, a wielu bezdomnych nie wiedziałoby, gdzie ma się podziać. Małolaty na gigancie nie doświadczyłyby świata, a dorośli mający problem z organizacją własnej mikroprzestrzeni nie zasmakowaliby życia symbiotycznego z czasem. Dworzec kolejowy – dla jednych to początek nowej drogi, dla innych – przerwa w autobiografii. Miejsce graniczne.
