One

Nauczyłam się żyć bez pieniędzy oraz tego, gdzie i jak nie będąc widoczną spędzić noc poza miejscem, które z założenia powinno być domem. Czasami podróżowałam za uśmiech i pogawędkę. Poznałam niesamowite historie tak czy inaczej doświadczonych ludzi z różnych środowisk. Poruszałam się po danym kraju bez znajomości jego urzędowego języka. Przetrwałam bez uszczerbku na zdrowiu niejedną noc na dworcu. Potrafiłam uwolnić się od osób i relacji, które systematycznie mnie wyniszczały. Wypracowałam skuteczną formę obrony przed kolejnymi próbami ataku. Określiłam swoją pozycję w stadzie. Doświadczyłam tego, że płacz najskuteczniej oczyszcza i leczy duszę podczas długiej podróży nocnym pociągiem. Wiem, czego nie umiem i nie chciałabym umieć. Znam swoje braki i wyraźne ograniczenia. To smutne, że przy tej wiedzy i umiejętnościach moja obrona dyplomu wypada blado. To smutne, że miarą kobiecości w licznych środowiskach niezależnie od statusu społecznego ich członków jest to, w jaki sposób kobieta prowadzi dom, co potrafi ugotować (albo czego nie potrafi), że ma idealnie wysprzątane mieszkanie, czym je udekoruje, co postawi na świątecznym stole oraz czy jest mężatką i ile dzieci urodzi. To smutne, że wciąż trzeba udowadniać, że ma się wiele zalet nie wspominając o kompetencjach. To smutne, że najczęściej ludzie, którzy myślą zupełnie inaczej niż Ty, decydują o Twoim być albo nie być. W dzieciństwie i młodości najlepiej czułam się w chłopięcych ubraniach.

Dodaj komentarz