Nie, tak dzwonię bez okazji. Jestem ciekawa, w jakim g*wnie się teraz taplasz. Mam nadzieję, że wyjdziesz z tego obronną ręką jak zwykle. Wspominam nasze tanie poniedziałki w Kinie Pod Baranami oraz to, jak ocaliłaś moją twarz przed butelką lecącą wprost na mnie. W wolnych chwilach objadam się bez pamięci. Zgadłaś, mam agresora. Nie, tak ogólnie na życie. Dajesz radę, oczywiście, że tak. To nic nowego. I tak będą psioczyć. Mózg mi wkrótce eksploduje. Napiszę, obiecałam sobie, że napiszę. Chętnie przeczytam Twoje fragmenty. Podeślesz?
